160 km, 55 godzin, zero snu: tak Polak jako pierwszy przepłynął Bałtyk

Paweł · 7.08.2026 · Aktualności

Pływak w czepku płynie kraulem po otwartym morzu
Samotny pływak na otwartym Bałtyku (ilustracja poglądowa)

W niedzielę wieczorem, 2 sierpnia, Bartłomiej „Foka” Kubkowski z Koszalina wyszedł o własnych siłach na plażę w Dziwnowie, na tym samym odcinku wybrzeża co Sarbinowo. Za nim było około 55 godzin nieprzerwanego pływania i ponad 160 kilometrów pokonanych bez dotknięcia łodzi, od szwedzkiego Kåseberga aż po polskie wybrzeże. Jak podaje Głos Koszaliński, to pierwszy w historii przypadek przepłynięcia całego Bałtyku wpław przez człowieka.

160 kilometrów bez dotknięcia łodzi

Bartłomiej „Foka” Kubkowski wypłynął z Kåseberga w Szwecji w piątek, 31 lipca, i przez kolejne dwie doby płynął nieprzerwanie w stronę polskiego wybrzeża. Jak relacjonuje Głos Koszaliński, przez cały czas nie dotknął łodzi asekuracyjnej płynącej u jego boku, nie spał i nie robił przerw na odpoczynek. Po drodze zmagał się z wychłodzeniem, falą i prądami morskimi, a pod koniec także z halucynacjami wywołanymi brakiem snu. Na plażę w Dziwnowie, czyli na tym samym odcinku wybrzeża co Sarbinowo, wyszedł o własnych siłach w niedzielę, 2 sierpnia, około godziny 20, kończąc przeprawę liczącą ponad 160 kilometrów i trwającą około 55 godzin. To dystans, który większość wczasowiczów kojarzy raczej z trasą samochodową niż z pływaniem bez jednej przerwy.

Piąta próba, która się udała

To nie było pierwsze podejście pływaka do przepłynięcia Bałtyku. Rok wcześniej, podczas czwartej próby, do brzegu w Dziwnowie zabrakło mu zaledwie 11 kilometrów, mimo wielu godzin spędzonych już w wodzie. Zapowiadał wtedy, że kolejne podejście będzie ostatnim, i dotrzymał słowa: piąta próba zakończyła się sukcesem. Bartłomiej Kubkowski, pochodzący z Koszalina, zapisał się w historii jako pierwszy człowiek, który przepłynął wpław całe Morze Bałtyckie, ze Szwecji do Polski, bez wsparcia łodzi w kontakcie z ciałem i bez jednej minuty snu w ciągu ponad dwóch dób spędzonych w wodzie.

Zbiórka, która rosła razem z kilometrami

Przeprawa była częścią projektu Ultra Baltic Swim i miała też inny cel niż sportowy rekord: towarzyszyła jej zbiórka pieniędzy dla Fundacji Cancer Fighters, wspierającej dzieci i osoby chore na nowotwory. Im dłużej Kubkowski płynął, tym więcej osób śledziło jego trasę w internecie i wpłacało pieniądze na konto zbiórki. W trakcie samego pływania uzbierano już kilkaset tysięcy złotych, a suma rosła jeszcze po tym, jak zawodnik wyszedł na brzeg w Dziwnowie. Dla wielu osób śledzących relację to właśnie połączenie ekstremalnego wysiłku z konkretnym, dobroczynnym celem sprawiło, że historia szybko obiegła media w całej Polsce, od lokalnych portali z Pomorza Zachodniego po ogólnopolskie serwisy.

Od gospodarza

Prowadzę hotel w Sarbinowie, pięćdziesiąt metrów od tej samej linii brzegowej, którą Kubkowski oglądał z wody przez ostatnie kilometry trasy. Gościom zawsze przypominam, żeby przed wejściem do Bałtyku sprawdzili flagę na maszcie ratownika i nie odpływali daleko od brzegu, bo prądy przybrzeżne potrafią zaskoczyć nawet dobrych pływaków. A kto wolałby tego dnia zostać bliżej niż otwarte morze, może skorzystać z naszego krytego basenu z wodą 30 stopni, dostępnego przez cały rok.

Sprawdź apartamenty ze SPA w Wczasowa 8 Wolne terminy: wczasowa8.pl.

Zobacz też

Sylwetki muzyków jazzowych na plenerowej scenie o zmierzchu Krystyna Stańko zagra pod gwiazdami: w Kołobrzegu rusza XVII festiwal jazzowy Manekiny w sukienkach vintage w zabytkowym wnętrzu pałacu W pałacu Braunschweigów suknie z sześciu dekad – i jedna niespodzianka z PRL Kuter z wędkarzami wypływa na morze o wschodzie słońca Zakaz na dorsza trwa cały rok – sprawdź, co naprawdę złowisz kutrem pod Kołobrzegiem