Dlaczego we wrześniu morze paruje: skąd bierze się mgła nad Bałtykiem i jak długo się trzyma
Paweł · 8.09.2026 · Aktualności

Wrześniowa mgła nad Bałtykiem ma zwykle prostą przyczynę: wilgotne powietrze znad wciąż ciepłej wody wchodzi nad ląd, który w nocy zdążył się już wychłodzić. 5 września 2026 IMGW notował w Kołobrzegu 16,5°C wody i 14,5°C powietrza, czyli morze było cieplejsze od powietrza nawet w środku dnia. Poniżej: jak to działa, o jakich porach doby się dzieje i co z tego wynika dla porannego spaceru brzegiem.
Mgła czy tylko zamglenie? Granica jest ostra
Meteorolodzy nie używają tych dwóch słów zamiennie. O mgle mówi się wtedy, gdy zawieszone w powietrzu mikrokropelki wody ograniczają widzialność poziomą do 1000 metrów albo mniej. Jeśli widać dalej, od kilometra do dziesięciu, to już zamglenie, a nie mgła.
Podział idzie jeszcze dalej. Mgła gęsta to widzialność od zera do 200 metrów, umiarkowana od 200 do 500, słaba od 500 do 1000 metrów. Taką skalę opisuje opracowanie Andrzeja Marsza i Anny Styszyńskiej z Akademii Morskiej w Gdyni, przygotowane pierwotnie dla studentów nawigacji.
Fizycznie mgła nie różni się niczym od chmury. To po prostu chmura, której dolna granica leży na wysokości zero metrów, czyli przy samej ziemi albo przy samej wodzie.
Wrzesień: morze jeszcze ciepłe, ląd już nie
Wrzesień nad Bałtykiem to moment, w którym woda i powietrze rozjeżdżają się w przeciwne strony. Morze ma dużą pojemność cieplną i oddaje ciepło powoli, przez wiele tygodni. Ląd potrafi się wychłodzić w ciągu jednej nocy, a noce są już wyraźnie dłuższe niż w sierpniu.
Liczby z 5 września 2026 pokazują to wprost. O godzinie 6 rano IMGW notował w Kołobrzegu 16,5°C wody, a o 13, czyli w najcieplejszej porze dnia, 14,5°C powietrza przy wilgotności 90 procent. W Koszalinie w tym samym momencie termometr pokazywał 14,4°C. Woda była więc cieplejsza od powietrza nawet wtedy, gdy powietrze miało swój dzienny szczyt.
Mgła adwekcyjna powstaje wtedy, gdy cieplejsze i wilgotne powietrze napływa nad powierzchnię chłodniejszą niż jego temperatura punktu rosy. Powietrze stygnie od podłoża, para wodna się skrapla i przy brzegu robi się biało. Nazwa bierze się od adwekcji, czyli napływu masy powietrza nad teren o innych właściwościach.
Dwa mechanizmy, dwie różne pory doby
Mgła adwekcyjna nie ma swojej godziny. Tworzy się o każdej porze roku i dnia, jeśli tylko zgrają się dwa warunki: różnica temperatur i wiatr w dość wąskim przedziale, mniej więcej od 0,3 do 5-7 metrów na sekundę. Przy słabszym wietrze powietrze nie napłynie, przy silniejszym mgła się rozrywa.
Inaczej działa mgła radiacyjna, ta klasyczna, którą widuje się nad łąkami. Powstaje nocą, przy niewielkim zachmurzeniu i słabym wietrze, gdy podłoże wypromieniowuje ciepło w niebo. Nad otwartym morzem nie powstaje w ogóle, bo woda przez całą noc dogrzewa leżącą nad nią warstwę powietrza i nie pozwala jej dostatecznie wystygnąć.
Dlatego radiacyjnej mgły nie szukaj na plaży, tylko za wydmami: w obniżeniach terenu, nad rowami i na podmokłych łąkach. Bywa bardzo niska, warstwą grubości kilku metrów, tak że nad głową masz czyste niebo. Zniesiona wiatrem nad wodę zanika szybko, latem w ciągu 1-2 godzin po wschodzie słońca.
Dlaczego nad morzem mgła jest rzadsza, niż się wydaje
Wybrzeże ma opinię mglistą, a dane mówią co innego. W latach 1973-2020 średnia liczba dni z mgłą w Polsce mieściła się w przedziale od 40 do 77 dni w roku, w zależności od miejsca, i przez cały ten okres wyraźnie spadała. Klimatolodzy wiążą ten spadek ze wzrostem średniej temperatury.
Pas nadmorski należy do najmniej mglistych rejonów kraju i winny jest wiatr. Powyżej 7 metrów na sekundę turbulencja rozrzedza mgłę przy samej powierzchni, a to, co z niej zostaje, unosi się wyżej i widzimy to już jako niską warstwę chmur Stratus. Ta sama zasada obowiązuje na odcinku brzegu w Sarbinowie.
Najwięcej dni z mgłą przypada w Polsce na październik, przeciętnie od 4 do 12 w miesiącu, najmniej na czerwiec, od 1 do 3. Wrzesień jest dopiero rozbiegiem do jesiennego szczytu, a nie samym szczytem.
Co to zmienia dla spaceru brzegiem
Praktyka jest prosta: wrześniową mgłę łapie się rano, a trzyma się ona dopóty, dopóki podłoże pozostaje chłodniejsze niż punkt rosy napływającego powietrza. Gdy ląd się nagrzeje, mgła unosi się i odpuszcza. Warstwa bywa na tyle niska, że idąc brzegiem widzisz nad sobą jaśniejące niebo, choć linia wody ginie kilkadziesiąt metrów dalej. Ludzie idący naprzeciwko pojawiają się nagle, kilkanaście kroków przed tobą.
Warto wyjść, zamiast przeczekiwać. Pusta plaża we mgle wygląda zupełnie inaczej niż w lipcu i to jest ten jeden kadr, po który się wraca we wrześniu. Trzeba tylko założyć, że po powrocie wszystko będzie wilgotne: kurtka, buty, a jeśli idziesz z psem, to również pies. W domku z tarasem kurtka i mokre futro schną na zewnątrz, a ty w tym czasie siadasz w środku z kubkiem kawy.
Jednej rzeczy we wrześniu jeszcze nie zobaczysz. Dymienie morza, czyli mgła unosząca się wprost z powierzchni wody, wymaga różnicy rzędu dziesięciu stopni między wodą a powietrzem. Na to trzeba poczekać do późnej jesieni i zimy, kiedy morze będzie jeszcze trzymać ciepło, a powietrze zrobi się naprawdę zimne.
Wrzesień nad morzem to krótkie wyjazdy w środku tygodnia, kiedy plaża jest już pusta, a woda nadal cieplejsza od powietrza. Noclegi w Sarbinowie na wrześniowy wypad.
Źródła: IMGW-PIB, dane publiczne: stacja synoptyczna Kołobrzeg, IMGW-PIB, dane publiczne: stacja synoptyczna Koszalin, IMGW-PIB, dane publiczne: pomiary hydrologiczne, temperatura wody Bałtyku, A. Marsz, A. Styszyńska, Mgły i zamglenia (Akademia Morska w Gdyni), Mgła w Polsce w latach 1973-2020, Krajowy program współpracy C3S, Polscy Łowcy Burz, Mgły i ich rodzaje


