Tankujesz raz czy dwa razy w drodze nad Bałtyk
Paweł · 3.10.2026 · Aktualności

Raz. Z Warszawy, Poznania i Wrocławia dojedziesz do Sarbinowa na jednym baku, a drugi raz tankujesz dopiero przed drogą powrotną. Z Poznania cała podróż w obie strony mieści się w jednym zbiorniku. Rachunek wygląda gorzej niż liczba wizyt na stacji: przy cenach paliwa z połowy września przejazd z Warszawy nad morze i z powrotem to ok. 640 zł za samo paliwo.
Cena litra, od której liczy się wszystko inne
Według monitoringu e-petrol.pl z 16 września 2026 litr benzyny Pb95 kosztował w Polsce średnio 7,98 zł, olej napędowy 8,89 zł, a autogaz 3,08 zł. Diesel ustanowił wtedy rekord cenowy w historii notowań tego serwisu, benzyna podrożała w tydzień o 9 groszy na litrze, a autogaz o 13 groszy.
To odczyt z konkretnego dnia, nie prognoza na całą jesień. Zanim wyjedziesz, warto spojrzeć na cenę na swojej stacji i podstawić ją do rachunku poniżej. Skala jest łagodniejsza, niż się wydaje: każde 10 groszy na litrze przesuwa koszt przejazdu z Warszawy nad morze i z powrotem o ok. 8 zł.
Rozrzut między województwami też jest węższy, niż się wydaje. Olej napędowy kosztował wtedy najwięcej w świętokrzyskim, po 8,90 zł za litr, a najmniej w Małopolsce, po 8,83 zł. Siedem groszy różnicy to ok. 2 zł na trasie z Wrocławia w jedną stronę, więc nadkładanie kilometrów po tańszą stację nie ma sensu. Inaczej wygląda to przy autogazie: najdroższy w kraju był wtedy w zachodniopomorskim, po 3,13 zł za litr, więc kto jeździ na gazie, tankuje taniej przed wjazdem na Pomorze.
Warszawa, Poznań, Wrocław: tyle to kilometrów
Do Sarbinowa nie prowadzi autostrada wprost, więc odległość bywa zaskoczeniem dla tych, którzy patrzą na mapę i widzą samo morze. Trasa samochodowa policzona 17 września 2026 w silniku tras OpenStreetMap daje ok. 570 km z Warszawy, ok. 450 km z Wrocławia i ok. 280 km z Poznania.
Poznań i Wrocław jadą tą samą osią: jedenastką przez Piłę i Szczecinek prosto na Koszalin. Wrocław dokłada do tego odcinek S5 do Poznania i stąd cała różnica 170 km między tymi miastami. Kto raz przejechał tę trasę z Poznania, drugi raz nie musi jej planować.
Z Warszawy sensownie wyglądają dwie różne drogi: przez Trójmiasto trasami S7 i S6 albo w poprzek kraju przez Toruń i Piłę. Kilometrów wychodzi na nich niemal tyle samo, ok. 570 do 580 km, więc wybór jest kwestią wygody jazdy, nie oszczędności na paliwie.
Tyle zostawisz na stacji
Przyjmijmy auto benzynowe, które pali 7 litrów na 100 km. Przy cenie 7,98 zł za litr wychodzi ok. 56 zł na każde 100 km, czyli ok. 320 zł z Warszawy, ok. 250 zł z Wrocławia i ok. 155 zł z Poznania w jedną stronę.
W obie strony to odpowiednio ok. 640, 500 i 310 zł. Jeśli jedziecie w czwórkę, komplet kilometrów z Warszawy i z powrotem kosztuje ok. 160 zł na osobę. Z Poznania ta sama pozycja to niecałe 80 zł.
Diesel przy założeniu 6 litrów na 100 km wypada podobnie: ok. 53 zł na setkę, więc na trasie z Warszawy oszczędność sięga kilkunastu złotych w jedną stronę. To za mało, żeby przesądzać, którym autem rodzina jedzie nad morze.
Raz czy dwa razy: arytmetyka jednego baku
Bak o pojemności 50 litrów przy spalaniu 7 litrów daje ok. 700 km zasięgu. Dlatego z każdego z trzech miast dojedziesz nad morze bez postoju na stacji, o ile wyruszasz z pełnym zbiornikiem. Pełne tankowanie benzyny to przy tych cenach ok. 400 zł, oleju napędowego ok. 445 zł.
Drugie tankowanie wypada dopiero przed powrotem, i nie zawsze. Z Poznania dystans w obie strony jest krótszy niż zasięg jednego baku, więc realnie odwiedzasz stację raz na całą podróż. Z Warszawy i z Wrocławia dolewasz raz, najwygodniej już w drodze do domu, kiedy ceny na trasie znasz z jazdy tam.
Auto na oleju napędowym przy tym samym baku jedzie ok. 830 km, ale reguła się nie zmienia: droga tam mieści się w jednym tankowaniu z każdego z trzech miast, a powrót wymaga dolewki wszędzie poza Poznaniem.
Jesienią ta arytmetyka działa lepiej niż w lipcu. Na jedenastce poza sezonem ruch jest wyraźnie mniejszy, a spalanie przy równym tempie spada, zamiast rosnąć w korkach pod Mielnem. Ten sam dystans kosztuje wtedy realnie mniej, choć cena na dystrybutorze jest identyczna.
Po przyjeździe auto przestaje być potrzebne
Najdroższy jest dojazd, nie pobyt na miejscu. Nasz hotel dzieli od plaży 50 m, więc po zaparkowaniu auto zostaje na miejscu do końca pobytu, a decyzja o wyjściu nad wodę zapada przez okno, nie przy kluczykach.
Restauracja Dobre Smaki działa w tym samym budynku, więc kolacja też nie wymaga wyjeżdżania. Parking przy Wczasowej 8 jest bezpłatny i monitorowany, co po rachunku za paliwo ma swoją wagę: koszt wyjazdu kończy się na ostatniej stacji przed Sarbinowem.
To zmienia charakter jesiennego pobytu. Dnia nie planuje się wokół tego, gdzie uda się zaparkować przy zejściu na plażę, tylko wychodzi się na piasek na godzinę przed obiadem i wraca, kiedy zrobi się chłodno. Rachunek za paliwo łatwiej przełknąć, kiedy przez cały pobyt nikt nie przekręca kluczyka.
Sprawdź, gdzie zostawisz auto na czas pobytu i ile masz stąd do plaży. Bezpłatny parking przy hotelu.
Źródła: money.pl: ceny paliw za komentarzem e-petrol.pl (16.09.2026), forsal.pl (PAP): dane e-petrol.pl o cenach benzyny, diesla i LPG, Parking przy Wczasowej 8


