Setki lodowych jaj na plaży w Finlandii: jak morze toczy lód w kule

Paweł · 3.11.2026 · Aktualności

Szeroka piaszczysta plaża o świcie usłana setkami gładkich lodowych kul, w tle spokojne lodowate morze

Lodowe jaja powstają, gdy wiatr i fale obracają kawałki lodu w mroźnej wodzie, a każdy obrót dokłada nową warstwę. Tak w listopadzie 2019 roku fińską plażę pokryły setki lodowych kul.

Skąd bierze się lód w kształcie jaja

Zjawisko ma prostą mechanikę, choć wygląda jak scenografia do filmu fantasy. W otwartej wodzie pływają drobne kawałki lodu morskiego. Gdy mróz się utrzymuje, wiatr i prądy zaczynają je obracać. Każdy obrót dokłada na powierzchni cienką warstwę zamarzającej wody, więc kawałek rośnie jak kłębek śniegu toczony po łące.

Wewnątrz powstają koncentryczne warstwy, podobnie jak w przekrojonej cebuli. Aby kula się zaokrągliła, potrzeba dwóch rzeczy naraz: lekkiego, ale stałego falowania i wiatru o odpowiedniej sile. Zbyt silny sztorm rozbije lód, a zupełna cisza zamieni wodę w gładką taflę. Dlatego nazwa „jaja lodowe” (po angielsku ice eggs albo ice balls) dotyczy zjawiska rzadkiego. Ciekawe jest też to, że kule nie powstają na plaży. Rodzą się na wodzie, pływają i dopiero na końcu wiatr wyrzuca je na brzeg, gdzie układają się ciasno obok siebie. Dopiero wtedy widać ich okrągły, niemal idealny kształt.

Finlandia, listopad 2019

Najgłośniejszy przypadek ostatnich lat pochodzi z Finlandii. Na początku listopada 2019 roku stacja BBC opisała plażę pokrytą lodowymi kulami i nazwała to rzadkim zjawiskiem pogodowym. Kilka dni później serwis ScienceAlert pisał o setkach tajemniczych „jaj”, które wyrzuciło morze, a portal ArcticToday mówił nawet o tysiącach kul na plaży w północnej części kraju.

Kule leżały gęsto jedna przy drugiej i tworzyły na brzegu wzór, który zatrzymywał spacerowiczów. Specjalista od lodu z Fińskiego Instytutu Meteorologicznego tłumaczył, że to zjawisko rzadkie, ale nie bezprecedensowe. Przy sprzyjających warunkach pojawia się na fińskim wybrzeżu mniej więcej raz w roku. Finlandia leży nad Bałtykiem, tym samym, który znamy z Sarbinowa, choć dużo dalej na północ i o wiele bliżej mrozu.

Kule wielkości metra i lodowe jaja na jeziorach

Lodowe kule nie wzięły się tylko z Finlandii. W 2016 roku na plaży na Syberii brytyjska stacja BBC pokazywała gigantyczne śnieżne kule, z których część miała około metra średnicy.

Podobne zjawisko znają też Wielkie Jeziora w Ameryce Północnej. Lodowe kule tworzą się tam razem z tak zwanym lodem naleśnikowym, czyli okrągłymi krami, na środku jeziora, z dala od brzegu. W każdym z tych miejsc przepis jest ten sam: otwarta woda, mróz, wiatr i trochę cierpliwości. Wystarczy, że jeden ze składników zawiedzie, a kule nie powstaną. Właśnie dlatego widok całej plaży pokrytej lodowymi jajami robi takie wrażenie i trafia do wiadomości na całym świecie.

Czy zobaczymy je nad polskim morzem

Nie obiecujemy tego. Polski Bałtyk przy Sarbinowie zamarza rzadko i zwykle tylko przy brzegu, a lodowych jaj na naszej plaży nie opisuje żadne źródło, które sprawdziliśmy. Do powstania kul potrzeba mrozu, który utrzyma się na otwartej wodzie, a taką zimę łatwiej o dalekiej północy.

Można za to zobaczyć mniejsze, zimowe widoki. Przy mrozie na piasku potrafi pojawić się szron, a przy brzegu cienki lód. Listopadowa plaża jest wtedy pusta, szeroka i bardzo fotogeniczna. Warto wyjść na nią rano, gdy światło jest niskie, a morze ciche. Każdy spacer po zimowej plaży to dobry trening cierpliwości, bo nigdy nie wiadomo, co fale zostawiły w nocy.

Jak oglądać zimowe morze i nie zmarznąć

Zimowe wyprawy nad wodę mają jedną zasadę: lepiej krótko i ciepło niż długo i w pośpiechu. Wiatr nad Bałtykiem potrafi zabrać kilka stopni, więc ubierz warstwy, a na dłonie wybierz rękawiczki, w których da się jeszcze obsłużyć telefon. Buty z antypoślizgową podeszwą są ważniejsze niż aparat.

Na plażę wychodzimy najlepiej po śniadaniu, gdy słońce wstaje nad horyzont. Godzinny spacer w jedną stronę, zdjęcie fal i powrót. Wracając do domku, który przy Wczasowej 8 stoi 50 m od morza, wystarczy włączyć czajnik w aneksie kuchennym. To całoroczny, ogrzewany domek o powierzchni 42 m² z dwiema sypialniami, więc chłodny spacer kończy się u siebie, a nie w samochodzie. Za psa dowolnej wielkości dopłacisz 120 zł za cały pobyt.

Dla fanów dziwnych zjawisk natury zimą nad morzem dzieje się więcej, niż się wydaje. Lodowe jaja zostają w Finlandii, ale cienka warstwa szronu na piasku, mgła nad wodą i samotne mewy na brzegu to widoki dostępne każdemu, kto lubi wstać wcześnie.

Szukasz terminu na zimowy spacer po pustej plaży? Sprawdź elastyczną ofertę pobytu w Sarbinowie.

Źródła: Wikipedia: Ice eggs

Zobacz też

Orkiestra symfoniczna w złotym świetle i rząd śpiewaków w ciemnych garniturach widziany z balkonu sali koncertowej 10 tenorów z orkiestrą, 12 tenorów z Queen: dwie grudniowe soboty w Koszalinie Elegancka para seniorów wysiada z pociągu na małym peronie w jesiennym świetle Pociągiem nad morze 30 proc. taniej po sześćdziesiątce. Dowód wystarczy Ciemnogranatowe pasmo chmur śnieżnych nadciąga znad morza na pustą plażę, nad wydmą wiruje śnieg Mróz nad cieplejszym morzem robi śnieżycę: tak Bałtyk zasypuje brzeg