Syrenka z Ustki ma 6 metrów, a legenda mówi, że karmiła wdowę łososiem
Paweł · 24.10.2026 · Aktualności

Mosiężna syrena na wschodnim falochronie w Ustce ma 6 metrów wysokości, a miejska legenda opowiada, że codziennie przynosiła łososia najbiedniejszej wdowie w mieście. Rzeźba stoi tam od sierpnia 2010 roku, legenda jest starsza, a herb z syreną trzymającą rybę jeszcze starszy, bo z 1922 roku. Każda z tych trzech historii ma swój zwrot akcji.
Sześć metrów mosiądzu na końcu falochronu
Pomnik usteckiej Syrenki zaprojektował ustczanin Michał Rosa. Figura ma 6 metrów i jest odlana z mosiądzu. Stanęła na wschodnim falochronie w sierpniu 2010 roku, a pieniądze zebrali sami mieszkańcy w lokalnej akcji i zbiórce społecznej.
Miejsce nie jest przypadkowe. Do 2010 roku na falochronie stała drewniana figura św. Jana Nepomucena. Święty nie zniknął z Ustki: przeniesiono go na zachodnie nabrzeże portu, przy stacji ratowników morskich SAR. Dziś stoją po dwóch stronach wejścia do portu i obie figury patrzą na statki, które wpływają do miasta.
Po drodze do syrenki warto spojrzeć na sam falochron. Od 1913 roku pracowała na nim syrena mgłowa, która ostrzegała statki dźwiękiem. Ustka ma więc na tym samym kawałku betonu dwie syreny: jedną z ogonem, drugą z buczkiem.
Rzeźbiarz chciał, żeby jego syrenkę usunięto
Tu zaczyna się najdziwniejsza część historii. Huta nie wykonała odlewu zgodnie z projektem autora. Michał Rosa uznał, że to nie jest jego rzeźba, i prosił władze miasta, żeby zdjęły syrenkę z widoku publicznego.
Jesienią 2010 roku pomnik zdemontowano z falochronu i w hucie poprawiano twarz figury, ale efekt nadal nie zadowolił autora. Mimo jego sprzeciwu rzeźba wróciła do Ustki jeszcze tej samej zimy i stoi na falochronie do dziś.
Turysta, który robi sobie z nią zdjęcie, zwykle nie wie, że patrzy na pomnik, którego autor się wyparł. Dla miasta syrenka i tak stała się wizytówką, obok latarni morskiej i kutrów w porcie. Ustka, położona u ujścia Słupi, ma dziś ponad 13,5 tysiąca mieszkańców i hasło promocyjne „Ustka na fali”, które do falochronu z syreną pasuje idealnie.
W tym samym mieście jest jeszcze jeden ślad syren. Pomnik Fryderyka Chopina w Parku Nadmorskim, odsłonięty w czerwcu 1979 roku, wyrzeźbiła Ludwika Nitschowa, autorka słynnej warszawskiej syrenki. Ustka ma więc dzieło twórczyni najbardziej znanej syreny w Polsce, tyle że bez ogona.
Bryzga Rosowa i wdowa Marusza
Legenda przypisana do herbu brzmi jak bajka z morałem. Najbiedniejsza ustecka wdowa, Marusza Skoczkowa, wysłała syna Gwida na morze. Chłopak zaciągnął się na żaglowiec kupca Prospera, żeby zarobić na matkę i siebie. Długo nie wracał, a Marusza wypatrywała go tak długo, że straciła wzrok.
Kupiec odmówił jej pomocy. Ulitowała się nad nią dopiero syrena Bryzga Rosowa, która codziennie przynosiła wdowie łososia. Pewnego dnia dała jej radę: przed świtem przetrzeć oczy rybią wątrobą. Marusza posłuchała, odzyskała wzrok i z brzegu zobaczyła wracający szkuner „Wieloryb”, a na jego pokładzie syna.
Zwrot akcji jest taki, że to nie jest średniowieczna opowieść. Legendę do herbu napisał już po wojnie kaszubski pisarz Franciszek Fenikowski. Herb był pierwszy, opowieść dopisano później.
Herb z 1922 roku i trzy sposoby na życie
Herb Ustki stworzył w 1922 roku miejscowy malarz Wilhelm Granzow. Na niebieskim polu płynie srebrny trójmasztowiec po falach, a u dołu tarczy jest syrena w złotej koronie. Jedną rękę trzyma na biodrze, w drugiej łososia.
Każdy element coś znaczy. Statek to port, syrena zanurzona w wodzie to kąpielisko, a łosoś w jej dłoni to rybołówstwo. To trzy źródła utrzymania nadmorskiego miasta, zapisane w jednym obrazku ponad sto lat temu.
Najstarszy wizerunek herbu można zobaczyć w Parku Nadmorskim. To tarcza „Umierającego wojownika” Josefa Thoraka, pomnika odsłoniętego 22 stycznia 1922 roku dla 76 mieszkańców Ustki poległych w I wojnie światowej. Drugi herb, na kamiennym obelisku z żaglowcem i syrenką, stoi na Skwerze Aliny Skibniewskiej. W 2006 roku miasto odświeżyło wygląd herbu.
Jak zobaczyć syrenkę jesienią
Jesień to dobra pora na spacer po falochronie. Plaże są puste, a fale przy wejściu do portu potrafią rozbijać się o kamienie tak, że syrenka stoi w pyle wodnym. Najładniej wygląda o zmierzchu, kiedy jej sylwetka ciemnieje na tle nieba. Przy silnym wietrze lepiej oglądać ją z nabrzeża, bo mokry falochron bywa śliski.
Do plaży mamy z hotelu 50 m, dlatego pogodę na spacer oceniasz z okna: od razu widać, czy morze jest spokojne, czy szykuje widowisko jak przy usteckim falochronie. Wycieczkę do Ustki łatwo połączyć z weekendem nad morzem we dwoje, a wieczorem wrócić na brzeg w Sarbinowie i porównać, które fale robią większe wrażenie.
Po drodze warto zajrzeć też do Starej Osady Rybackiej, gdzie między rybackimi domami z XIX i XX wieku stoi pomnik Rybaka Mistrala. Godziny wejścia na falochron i ewentualne utrudnienia przy sztormie sprawdź przed wyjazdem na stronie miasta.
Zaplanuj jesienny wypad nad Bałtyk: sprawdź ofertę Weekend dla dwojga nad morzem we Wczasowej 8. Weekend dla dwojga nad morzem.
Źródła: Wikipedia: Ustka (pomniki i miejsca pamięci), Wikipedia: Herb Ustki (wygląd, historia, legenda)


