Plaża usypana z dna Bałtyku za 170 mln zł: polski Dubaj w Jarosławcu
Paweł · 19.10.2026 · Aktualności

W Jarosławcu piasek na plażę przepompowano z dna morza, między pięć kamiennych ramion sięgających 180 metrów w głąb Bałtyku, a cała inwestycja kosztowała 170 mln zł. Plażę o powierzchni 5 hektarów skończono w 2018 roku i od tego czasu media nazywają ją „polskim Dubajem”. Jesienią, bez letniego tłumu, najlepiej widać, jak bardzo ta plaża jest dziełem inżynierów.
Pięć kamiennych ramion i piasek spod wody
Budowa ruszyła w 2016 roku. Przez dwa lata, niemal bez przerwy, ciężarówki zwoziły granitowe bloki, z których ułożono pięć ostróg wchodzących w morze nawet na 180 metrów. Z lądu wyglądają jak kamienne palce rozłożone na wodzie.
Dopiero potem przyszła refulacja, czyli przepompowanie piasku z dna morskiego do „kwater” pomiędzy ramionami. Ważny szczegół: to nie było dosypanie piasku na istniejącą plażę. W tym miejscu powstała zupełnie nowa plaża, zbudowana od podstaw.
National Geographic Polska, powołując się na serwis jaroslawiec.pl, pisze o największym projekcie ochrony brzegu w historii Polski. Wikipedia podaje, że sama budowa kamiennych ramion kosztowała 160 mln zł, a całość zamknęła się kwotą 170 mln zł.
Dlaczego ta plaża w ogóle musiała powstać
Jarosławiec stoi na klifie. Na odcinku około 2 kilometrów brzeg wznosi się nawet do 45 metrów nad wodą, a morze przez lata podmywało go od dołu. Jeszcze w 2009 roku przy przystani zbudowano ostrogę palową i opaskę z gwiazdobloków, a 10 tysięcy metrów sześciennych piasku przywieziono z Ustki. To nie wystarczyło.
Kamienne ramiona mają dwie funkcje. Osłaniają wysoki klif przed falami i zatrzymują piasek, który w innym miejscu morze szybko by zabrało. Szeroka plaża jest więc przede wszystkim tarczą dla brzegu, a dopiero potem miejscem na ręcznik.
Po zakończeniu prac plaża nie była od razu otwarta. Przez kilka miesięcy obowiązywał zakaz wstępu i dopiero po testach Urząd Morski pozwolił z niej korzystać.
Skąd przydomek „polski Dubaj”
Nazwa przyszła z mediów, które szukały porównania dla plaży zbudowanej przez ludzi, a nie przez morze. Z lotu ptaka widać to najlepiej: równe kwatery piasku i proste kamienne linie nie wyglądają jak typowy bałtycki brzeg. National Geographic Polska opisuje ją jako największą sztuczną plażę w Europie. To określenie powtarza wiele serwisów, ale podajemy je jako cytat, bo nie znaleźliśmy oficjalnego zestawienia, które by je potwierdzało.
Pewne są liczby: 5 hektarów piasku, pięć ostróg po 180 metrów i dwa lata budowy. Latem plaża ma boiska do siatkówki i wyznaczone kąpieliska, a według Wikipedii Jarosławiec odwiedzało w ostatnich latach od 120 do 170 tysięcy turystów rocznie.
Jak wygląda po sezonie
Jesienią tłum znika, a zostaje to, po co warto tam pojechać: geometria. Kamienne ramiona wyraźnie odcinają się od szarej wody, fale rozbijają się na ich końcach, a między nimi leżą spokojne zatoczki piasku. Przy niskim październikowym słońcu cała plaża wygląda jak rysunek techniczny.
W tym samym spacerze zmieści się latarnia morska. Ceglana wieża ma 33,3 metra wysokości i jest udostępniona do zwiedzania, a z góry widać panoramę Jarosławca. Godziny otwarcia po sezonie trzeba sprawdzić przed wyjazdem. Latarnia ma zresztą ciekawą historię: pierwszą wieżę zaczęto stawiać w 1829 roku, ale okazała się za niska, bo światło zasłaniały drzewa i dachy domów. Obecna wieża dostała cztery kondygnacje i zapalono ją w 1838 roku.
Co jeszcze zobaczyć w Jarosławcu
Od latarni do placu Nadmorskiego prowadzi około 250 metrów deptaka wyłożonego granitem. To fragment ulicy Nadmorskiej, najstarszej w miejscowości. Przed latarnią od 2013 roku stoi rzeźba rybaka z brązu, przypomnienie, że Jarosławiec przez wieki był małą rybacką osadą.
Na deszczową część dnia jest Muzeum Bursztynu. Wikipedia opisuje je jako jedyne na świecie muzeum scenograficzne bursztynu, oparte na rekonstrukcjach. W zbiorach jest około 1500 muzealiów, a wśród cenniejszych eksponatów bryła ważąca 2906 gramów, niebieski bursztyn bałtycki i inkluzje pasikonika oraz szerszenia. Godziny otwarcia poza sezonem warto sprawdzić przed wyjazdem.
Kto lubi bieganie, może zapamiętać jeszcze jedną datę w kalendarzu: od 1990 roku w Jarosławcu odbywa się Międzynarodowy Bieg po Plaży. Dziś biegnie się już po piasku, który kiedyś leżał na dnie morza.
Wypad z Sarbinowa
Jarosławiec leży na wschód od Sarbinowa, około 50 km w linii prostej. Drogą wychodzi więcej kilometrów, więc czas przejazdu najlepiej sprawdzić w nawigacji tuż przed wyjazdem.
To dobry plan na jesienny dzień: rano kamienne ostrogi i latarnia, po południu powrót nad nasz brzeg i spacer po sarbinowskiej plaży. Porównanie obu brzegów jednego dnia dobrze pokazuje, ile pracy kosztowało usypanie plaży w Jarosławcu od zera. Nasze apartamenty i całoroczne domki w Sarbinowie przyjmują gości przez cały rok, więc taki wypad można zaplanować także w listopadzie, kiedy na wybrzeżu jest najciszej.
Jesienny wypad do Jarosławca łatwo połączyć z kilkoma dniami nad morzem. Sprawdź nocleg w Sarbinowie.
Źródła: National Geographic Polska: Polski Dubaj istnieje naprawdę, Wikipedia: Jarosławiec (województwo zachodniopomorskie), Wikipedia: Latarnia Morska Jarosławiec


