Lodówki z tundry zimują na Bałtyku. Z 4 mln zostało 1,5 mln

Paweł · 18.10.2026 · Aktualności

Stado czarno-białych kaczek lodówek na szarej wodzie, kilka zrywa się do lotu

Lodówki to kaczki z arktycznej tundry, które każdej zimy zlatują się na Bałtyk, a ich liczba na tym morzu spadła z około 4,3 mln ptaków (liczenia z lat 1988–1993) do 1,5 mln (liczenia z lat 2007–2009). Właśnie teraz, w październiku, pierwsze stada wracają na nasze wody i zostaną do wiosny.

Kaczka, która przylatuje, kiedy wszyscy wyjeżdżają

Lodówka gniazduje nad jeziorkami i rozlewiskami tundry w Eurazji i Ameryce Północnej. Tam jest najliczniejszą kaczką. Zimę spędza na niezamarzniętych wybrzeżach mórz, a Bałtyk jest dla niej najważniejszym zimowiskiem na świecie.

W Polsce pojawia się od końca września do początku maja i jest najliczniejszą kaczką morską na naszym wybrzeżu. Według raportu z monitoringu ptaków w polskiej części Bałtyku zimowało w latach 2013–2018 od około 220 do 528 tysięcy lodówek. To więcej, niż mieszka ludzi w niejednym dużym mieście.

Kiedy plaże pustoszeją po sezonie, morze przed nimi wcale nie jest puste. Po prostu zmieniają się goście.

Nawet nazwa naukowa pasuje do pory roku. Clangula hyemalis to zdrobnienie od łacińskiego czasownika „rozbrzmiewać” i przymiotnik, który znaczy „zimowy”. Gatunek opisał Karol Linneusz w 1758 roku i do dziś jest jedynym przedstawicielem swojego rodzaju.

Jak poznać samca w kilka sekund

Samiec w zimowej szacie jest głównie biały, z czarnymi skrzydłami, czarną przepaską na piersi i ciemną plamą na boku głowy i szyi. Na dziobie ma jasną przepaskę. Najlepiej zdradza go ogon: dwie długie, ostro zakończone sterówki, które mają 13–15 cm i sterczą za ptakiem jak szpikulec.

Samica jest mniejsza, bez długiego ogona, zimą jasnoszara z brązowym grzbietem i ciemną plamą na policzku. W locie oba ptaki mają ciemne skrzydła bez kolorowego lusterka.

Lodówki są głośne. Samiec w okresie toków wydaje dźwięczne „a-a-aulik”, a stado słychać czasem, zanim się je zobaczy. Po pokarm nurkują nawet do 60 metrów głębokości, więc ptak potrafi zniknąć pod wodą na dłuższą chwilę i wypłynąć w zupełnie innym miejscu.

Samiec mierzy 51–60 cm razem z ogonem i waży 650–900 g, samica jest wyraźnie drobniejsza.

Gdzie wypatrywać stad z brzegu

Zdecydowana większość lodówek siedzi na otwartym morzu, na płyciznach do około 35 metrów głębokości, gdzie na dnie jest dużo małży. Z plaży widać je więc zwykle jako ciemno-białe kropki daleko na wodzie, które co chwilę znikają i pojawiają się znowu. Przyda się lornetka, a jeszcze lepiej luneta.

Najłatwiej wypatrzyć je w spokojny dzień, kiedy morze jest gładkie i fale nie zasłaniają ptaków. Przy silnym wietrze i białych grzywach szukanie małych kropek na horyzoncie to strata czasu. Z naszych apartamentów dzieli cię od plaży 50 m, wystarczy więc wyjrzeć przez okno: gładka woda to sygnał, by chwycić lornetkę, a po trzech minutach stoisz na piasku.

Warto patrzeć też w powietrze. Lodówki często przelatują nisko nad wodą sznurami i małymi kluczami, a wtedy biało-czarny wzór i długi ogon samców widać lepiej niż na falach. Gdy w pobliżu przepływa statek, stada zwykle zrywają się z wody, bo lodówki trzymają się od jednostek z daleka i są wrażliwe na ruch na morzu. Przelatujący kuter bywa więc najlepszym momentem, żeby zobaczyć, ile ptaków naprawdę siedziało na wodzie.

Dlaczego jest ich coraz mniej

Dwa duże liczenia na całym Bałtyku pokazały spadek z około 4,27 mln ptaków (1988–1993) do 1,49 mln (2007–2009), czyli o mniej więcej dwie trzecie. Na Zatoce Pomorskiej, na zachód od nas, jednym z najważniejszych zimowisk, ubyło ich według HELCOM aż 83%. Od 2012 roku Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody uznaje lodówkę za gatunek narażony na wyginięcie, a w Polsce jest pod ścisłą ochroną.

Naukowcy z HELCOM piszą wprost, że przyczyny nie są do końca zrozumiane i działa ich kilka naraz. Lodówki giną w sieciach stawnych ustawianych na płyciznach, gdzie żerują, a w Bałtyku szacowano to na około 22 tysiące ptaków rocznie. Szkodzi im ropa przy szlakach żeglugowych, bo całe dnie pływają w dużych stadach.

Są też przyczyny mniej oczywiste. W tundrze lisy polarne, sowy śnieżne i wydrzyki dawniej co 3–4 lata rzucały się na masowo rozmnożone lemingi, a kaczki miały wtedy udane lęgi. Te cykle w Eurazji niemal zanikły i młodych lodówek przybywa mniej. W części krajów Unii lodówka jest też ptakiem łownym, a roczny odstrzał oceniano na około 24 tysiące. Na zimowiskach zmiany w morzu mogą pogarszać jakość małży, którymi lodówki się żywią.

Jesienny spacer z lornetką

Lodówki to dobry powód, żeby wyjść nad morze poza sezonem i patrzeć dalej niż na linię brzegu. Październik i listopad to czas, kiedy stada wracają, a plaża jest pusta i cicha. Godzina z lornetką na ławce przy zejściu na plażę daje więcej niż niejeden spacer po deptaku.

Jeśli stada będą daleko, i tak usłyszysz ich charakterystyczny głos. A jeśli trafisz na spokojne morze, możesz zobaczyć ptaki, które jeszcze w sierpniu wodziły młode po jeziorkach tundry.

Jesienne dni nad spokojnym morzem znajdziesz w ofercie Bursztynowa Jesień we Wczasowej 8.

Źródła: HELCOM Red List: Clangula hyemalis (wintering), Wikipedia: Lodówka (ptak), Wikipedia: Long-tailed duck

Zobacz też

Czysty klaps filmowy oparty o drewniany pal na pustym molo, w tle latarnia morska Netflix i Canal+ kręciły w Ustce: 3 tytuły na jesienny wieczór Pusta scena amfiteatru nad morzem o zmierzchu, retro mikrofon w ciepłym reflektorze Rodowicz, Jantar i Sośnicka śpiewały w Kołobrzegu. Festiwal, który znał cały PRL Żaglówka na pastelowym Bałtyku, światło załamuje się w geometryczne płaszczyzny błękitu i różu Malarz z Bauhausu przez 12 wakacji malował Mrzeżyno. Jego ślady są w Trzebiatowie