Max Pechstein wziął ślub w Łebie i zostawił tam swoją jedyną Madonnę
Paweł · 21.10.2026 · Aktualności

Max Pechstein, jeden z najważniejszych niemieckich ekspresjonistów, w 1923 roku poślubił w Łebie Martę Möller, a w tamtejszym kościele Wniebowzięcia NMP wisi dziś jedyny obraz religijny, jaki namalował w życiu. 31 grudnia 2026 roku minie 145 lat od jego urodzin w Zwickau, więc to dobry moment, żeby przejść się jego śladami po pomorskim wybrzeżu.
Malarz ze Zwickau, który zakochał się w Łebie
Pechstein urodził się 31 grudnia 1881 roku w Zwickau w Saksonii. Uczył się na malarza dekoracyjnego, potem studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Dreźnie, a tam poznał Ericha Heckela, który wciągnął go do grupy Die Brücke. To ona zmieniła niemieckie malarstwo na początku XX wieku: mocne, czyste kolory, uproszczone kształty, emocja ważniejsza niż wierne odwzorowanie.
Nad morzem malował od dawna, najpierw w rybackiej wsi Nidden na Mierzei Kurońskiej. W 1921 roku po raz pierwszy przyjechał do Łeby i od razu zaczął pracować: powstały tu liczne obrazy i grafiki. Odkrył okolice jeziora Łebsko i wydmę Łącką, a w latach 1922-1923 także leżące na zachód jezioro Gardno.
Przyjeżdżał na lato, żeby odpocząć i podreperować zdrowie, a wracał do Berlina z tekami szkiców. Morze, rybacy i wydmy stały się jednym z głównych tematów jego malarstwa.
Ślub z córką restauratora
W Łebie Pechstein poznał Martę Möller, córkę miejscowego restauratora. Jego pierwsze małżeństwo z Charlottą Kaprolat, wieloletnią modelką z obrazów, właśnie się rozpadało. W 1923 roku wrócił do Łeby i tu poślubił Martę. Z tego związku urodził się syn Max Konrad.
W tym samym roku Pruska Akademia Sztuk w Berlinie przyjęła go na członka i dała mu profesurę. Przez mniej więcej ćwierć wieku mieszkał i miał pracownię w Berlinie, ale lato spędzał na pomorskim wybrzeżu. Malował rybaków, łodzie, sieci, trzcinowe dachy i niebo nad wodą. Z Łeby pochodzi płótno „Kutter zur Reparatur” z 1933 roku, czyli kuter czekający na naprawę.
Malował także na listach i pocztówkach do przyjaciół. Hamburskie Altonaer Museum pokazało je dwa razy, w 1962 i w 1996 roku, a na drugiej wystawie znalazło się 76 listów i kartek do jednego tylko adresata.
Rowy, Łupawa i jesienne chmury
Wiosną 1927 roku Pechstein trafił do Rowów i ta fascynacja trwała sześć lat. Pod Rowokołem powstawały obrazy, akwarele, rysunki i grafiki. Na wystawie w Słupsku w 1933 roku chwalono akwarele „Widok na Rowokół”, „Wydmy w Rowach” i „Cmentarz w Rowach”.
Największą sławę zdobyło wtedy płótno „Ujście Łupawy”. Z tych lat pochodzą też „Jesienne chmury nad Rowami”, „Rybacy przed wypłynięciem na połów śledzi” z 1932 roku, „Poranne słońce” znad Gardna z 1929 roku i martwe natury z rybami: „Sieje i okonie” oraz „Szczupak”. Na innych płótnach są koszenie trawy, krycie dachów trzciną, kaszubskie chaty i kwitnące wiśnie. Jeśli kiedyś staliście przy ujściu Łupawy w październikowy wieczór, wiecie, skąd ten kolor.
Mieszkając w hotelu 50 m od plaży, o spacerze decydujesz przy oknie: wystarczy jedno spojrzenie, czy nad wodą wisi takie samo ciężkie, jesienne niebo jak na płótnach Pechsteina.
Matka Boska z Łeby
W 1937 roku naziści uznali jego sztukę za „zwyrodniałą”, usunęli go z Akademii i skonfiskowali setki prac. Wojnę Pechstein przeczekał w Łebie, w bardzo trudnych warunkach. Wtedy, żeby nie głodować, namalował jedyny w swoim życiu obraz religijny: Matkę Boską.
Obraz znajduje się w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Łebie, starej rybackiej świątyni z XVII wieku i jedynym zabytku miasta wpisanym do rejestru. To czynny kościół parafialny, więc najlepiej wejść poza godzinami mszy. Aktualne godziny otwarcia sprawdźcie w parafii przed wyjazdem. W 1945 roku Pechstein wrócił z rodziną do Berlina i znów uczył na uczelni artystycznej.
Gdzie dziś zobaczyć jego obrazy
Wiele dzieł nie przetrwało: w 1944 roku duża część jego prac spłonęła w czasie wojny. To, co zostało, wisi głównie w muzeach niemieckich. W rodzinnym Zwickau działa Max-Pechstein-Museum. Miasto nadało mu w 1947 roku honorowe obywatelstwo i co dwa lata przyznaje nagrodę jego imienia. W 1955 roku wybrano go jeszcze na pierwszą documentę w Kassel, dziś jedną z najważniejszych wystaw sztuki na świecie. Obraz „Heringsfischer am Strand” z 1932 roku, czyli rybacy śledziowi na plaży, ma Kunstforum Ostdeutsche Galerie w Ratyzbonie.
Nad Bałtykiem najprościej zobaczyć Madonnę w Łebie, a potem pojechać do Rowów i nad Gardno. Krajobraz, który malował, wygląda tam podobnie jak sto lat temu: wydmy, trzcina, rybackie łodzie na piasku i niebo, które co godzinę zmienia kolor. Jesienią, gdy plaże pustoszeją, widać to najlepiej.
Jesienne niebo nad Bałtykiem najlepiej oglądać z bliska, więc sprawdź ofertę Bursztynowa jesień we Wczasowej 8.
Źródła: Wikipedia: Max Pechstein (pl), Wikipedia: Max Pechstein (de), Wikipedia: Kościół Wniebowzięcia NMP w Łebie, Uniwersytet Gdański, South Baltic Tourism: Łeba


