Największa na świecie kolekcja Witkacego wisi w Słupsku, w dawnym spichlerzu

Paweł · 23.10.2026 · Aktualności

Ściana dawnego spichlerza z ceglanymi łukami obwieszona kolorowymi pastelowymi portretami, zwiedzająca od tyłu

Największy na świecie zbiór prac Stanisława Ignacego Witkiewicza nie wisi w Zakopanem ani w Krakowie, tylko w Białym Spichlerzu Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku. To kolorowe pastelowe portrety z Firmy Portretowej, z tajemniczymi dopiskami w rogach, i wystarczy jedno popołudnie, żeby je obejrzeć z bliska.

Dlaczego Witkacy trafił akurat do Słupska

Stanisław Ignacy Witkiewicz, urodzony w 1885 roku w Warszawie, był malarzem, pisarzem, filozofem i fotografem dwudziestolecia międzywojennego. Pseudonim Witkacy pojawił się po raz pierwszy w podpisie na widokówce. Żył i tworzył głównie w Krakowie, Zakopanem i Warszawie. Z Pomorzem nie był szczególnie związany, a mimo to jego największa kolekcja jest właśnie tutaj. Zdecydował przypadek i pomysł jednego człowieka.

W 1965 roku do słupskiego muzeum trafiło około 200 dzieł artysty ze zbioru związanego z jego przyjacielem, Teodorem Białynickim-Birulą. Większe muzea nie były wtedy tym zbiorem zainteresowane. Inicjatorem powstania kolekcji był ówczesny dyrektor muzeum, historyk sztuki Janusz Przewoźny, który kierował placówką w latach 1964–1969.

Kolekcję przez kolejne dekady uzupełniano. Dziś Muzeum Pomorza Środkowego jest opisywane jako siedziba największej na świecie kolekcji prac Witkacego. Kto chce zobaczyć jego portrety w jednym miejscu i w takiej liczbie, jedzie do Słupska, a nie pod Tatry. To jeden z tych paradoksów, które dobrze opowiada się przy kolacji po powrocie.

Z zamku do Białego Spichlerza

Przez lata portrety wisiały w Zamku Książąt Pomorskich. Ekspozycję pokazywano tam do 2017 roku. Od 2019 roku kolekcja ma własny dom: Biały Spichlerz, jeden z budynków muzealnego kompleksu w centrum miasta, przy ulicy Dominikańskiej.

W tym samym spichlerzu jest też sztuka współczesna i wystawa o powojennym Słupsku. To dobre zestawienie: po intensywnych kolorach Witkacego schodzi się do historii miasta, które po 1945 roku zaczynało od nowa z nowymi mieszkańcami.

Obok stoją zamek, Młyn Zamkowy i Spichlerz Richtera. Wystarczy przejść kilkadziesiąt metrów, żeby zmienić epokę, od krypty książąt z dynastii Gryfitów po portrety z dwudziestolecia międzywojennego.

Firma Portretowa, czyli portret z cennika

Około 1925–1926 roku Witkacy porzucił malarstwo olejne i zajął się pastelowymi portretami. Nazwał tę działalność ironicznie „Firma Portretowa S.I. Witkiewicz”. Nazwa żartowała z seryjnej produkcji: każdy mógł zamówić portret za kwotę ustaloną z góry, a zasady opisywał regulamin firmy.

Regulamin dzielił portrety na pięć typów, od A do E. Typ A to wierny wizerunek bez cienia karykatury, ale na fantastycznym tle z dziwnymi zwierzętami i bujną roślinnością. Typ B to nadal dokładny portret, tylko z lekko podkreślonymi cechami charakterystycznymi modela.

Typy C i D artysta robił głównie dla przyjaciół i znajomych, z dużą dozą karykatury. Typ E oznaczał pełną swobodę, czyli to, co Witkacy nazywał Czystą Formą. Zdarzały się też typy mieszane, na przykład A+E.

Artysta narzekał, że klienci najchętniej zamawiają te najbardziej „normalne” portrety. Właśnie one przez pewien czas były jego głównym źródłem utrzymania.

Szyfry w rogu obrazu

Podczas zwiedzania warto podejść blisko i czytać podpisy. Witkacy często dopisywał na portretach skróty, które działały jak dziennik z dnia malowania. „NP 12” znaczyło, że nie palił od 12 dni. „cof.” oznaczało, że pił kawę.

Pojawiają się też oznaczenia „FBZ” i „FZZ”, czyli fajka bez zaciągania i fajka z zaciąganiem. Do tego litera typu z regulaminu firmy. Kto raz złapie ten kod, zaczyna szukać go na każdym kolejnym obrazie i zwiedzanie robi się zabawą w odczytywanie zagadek.

Portrety są pastelowe, więc kolory wyglądają na żywo zupełnie inaczej niż na zdjęciach w telefonie. Najlepiej oglądać je bez pośpiechu, w mniejszym ruchu.

Warto też porównać portrety stojące obok siebie. Regulamin firmy ustawiał je na skali od naturalizmu do Czystej Formy, więc ten sam model mógł wyglądać jak z fotografii albo jak postać ze snu. Sam Witkacy nie cenił swoich portretów zbyt wysoko, a dziś kolekcjonerzy szukają wszystkich typów.

Jak zaplanować wizytę po sezonie

Słupsk to dobry cel na dzień, kiedy plaża jest wietrzna, a ma się ochotę na coś pod dachem. Z Sarbinowa jedzie się na wschód przez Koszalin, a muzeum ma adres przy ulicy Dominikańskiej 5–9, w samym centrum. Godziny otwarcia zmieniają się sezonowo, więc rozkład i cennik zobacz przed wyjazdem na muzeum.slupsk.pl. Na sam Biały Spichlerz warto zarezerwować co najmniej godzinę, a na cały kompleks z zamkiem i młynem pół dnia.

Takie wyjazdy najlepiej smakują jesienią i zimą, kiedy w muzeach jest pusto, a nad morzem cicho. Nasze apartamenty i domki w Sarbinowie działają cały rok, więc nocleg 50 metrów od morza łatwo połączyć z popołudniem u Witkacego.

Po powrocie zostaje spacer brzegiem i porównywanie, który typ portretu z regulaminu pasowałby do kogo z rodziny. Typ A z fantastycznym tłem wygrywa zwykle w przedbiegach.

Jeśli planujecie jesienny wypad we dwoje z muzeum w programie, zajrzyjcie na weekend dla dwojga w Sarbinowie.

Źródła: Wikipedia: Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, Wikipedia: Stanisław Ignacy Witkiewicz, Muzeum Pomorza Środkowego: zwiedzanie

Zobacz też

Smukła latarnia z czerwonej cegły na tle sztormowego nieba, snop światła tnie chmury, w tle pochylona trawa wydmowa Latarnię w Jarosławcu chciano zbudować w 1818. Światło zapłonęło po 20 latach Chałupa z muru pruskiego pod omszałą strzechą nad jeziorem, w mgle i ciepłym świetle, z łodzią na brzegu W Klukach do lat 70. mieszkali ostatni Słowińcy. Ich chałupy pod strzechą stoją do dziś Fragment gotyckiego ceglanego muru wśród traw i niskich sosen, w tle wydmy w złotym świetle zachodu Sztorm z 1558 roku przeniósł Łebę na drugi brzeg. Mury kościoła stoją do dziś