Wineta, bałtycka Atlantyda: szukano jej na dnie morza, a trop wiedzie do Wolina

Paweł · 24.10.2026 · Aktualności

Kamienne fundamenty i przewrócona kolumna na dnie morza, porośnięte trawą morską, z góry wpadają smugi światła

Winety, legendarnego miasta pochłoniętego przez Bałtyk, od XVI wieku szukano pod wodą u brzegów Uznamu, a najmocniejszy trop prowadzi na ląd, do Wolina. To historia, w której kronika, pomyłka kopisty i wykopaliska splatają się w jedną z najpiękniejszych legend naszego wybrzeża. Opowiadamy ją tak, jak ją znamy: z podziałem na to, co jest podaniem, a co znaleźli archeolodzy.

Miasto z kronik: co naprawdę zapisano

Około 965 roku arabski podróżnik Ibrahim ibn Jakub wspomniał o bogatym mieście nad Bałtykiem. Ponad sto lat później, około 1075 roku, Adam z Bremy opisał wielki port handlowy u ujścia Odry. Nazwał go największym z miast, jakie skrywa Europa, i wyliczył mieszkańców: Słowian, Greków, „barbarzyńców” i kupców z Saksonii.

To nie jest legenda, tylko średniowieczny opis. Kłopot w tym, że kronikarz nie zostawił mapy, a nazwa miasta w rękopisach brzmi raz „Vimne”, raz „Jumne”. Wersja „Vineta” pojawia się dopiero w kopiach kroniki Helmolda z Bosau. Już w 1847 roku historyk Robert Klempin uznał, że słynna nazwa mogła powstać z pomyłki przepisującego tekst.

Kroniki notują też najazdy. W 1043 roku na Jomsborg wyprawił się król Magnus Dobry, a według Helmolda miasto ostatecznie zniszczyła flota duńska. Motyw miasta pochłoniętego przez morze rozwinęła dopiero późniejsza tradycja pisarska.

Legenda: pycha, fala i dzwony spod wody

Z tego materiału ludzie na wybrzeżu zbudowali opowieść. Wineta miała być tak bogata, że mieszkańcy popadli w pychę i rozrzutność. W jednej z wersji miasto ukazało się nad morzem jako świetlisty miraż na trzy miesiące, trzy tygodnie i trzy dni przed zagładą. Potem z wody wyszła morska kobieta i trzy razy zawołała, że Wineta przepadnie za swoje winy. Nikt nie posłuchał, a sztormowa fala zabrała miasto.

Podanie dodaje, że w szczególne dni spod fal słychać dzwony zatopionych kościołów. Jesienią, gdy Bałtyk huczy całą noc, łatwo zrozumieć, skąd ten motyw. W naszym hotelu 50 m od plaży decyzja o spacerze nad wodę zapada przez okno, a do brzegu jest tylko kawałek drogi.

Szukali pod wodą: Uznam, Koserow, wyspa Ruden

Najpierw szukano w morzu. Jan Bugenhagen, który w 1535 roku opływał te rejony, pisał o ruinach na dnie przed Damerow koło Koserow na Uznamie. Kronikarz Thomas Kantzow twierdził nawet, że z kamieni da się odczytać układ ulic. Na mapie Lubinusa z około 1618 roku przy małej wysepce przed Uznamem widnieje dopisek, że tu stało zniszczone miasto Wineta.

W XVII wieku kilkanaście map przeniosło Winetę w okolice wyspy Ruden przed ujściem Piany. Kartografowie często kopiowali jednak od siebie nawzajem, więc liczba map niczego nie dowodzi. Badania dna przed Damerow na początku XIX wieku przyniosły rozczarowanie: zamiast bruku znaleziono naturalne głazy rafy, dziś nazywanej Vinetabank.

Trop prowadzi na ląd: wykopaliska w Wolinie

Przełom przyszedł wtedy, gdy przestano szukać pod wodą. W 1872 roku Rudolf Virchow kopał przy Wolinie i ogłosił krótko: Wineta to Wolin. W latach 1931 i 1932 historyk Adolf Hofmeister zebrał źródła i uznał, że Wineta, Jumne, Julin i Jomsborg to jedna wczesnośredniowieczna osada w miejscu dzisiejszego Wolina. Ta teza jest dziś najszerzej przyjęta w historiografii Pomorza.

Za nią poszły łopaty. Badania z lat 1934–1938 odsłoniły nad Dziwną drewniane pomosty, a przy nich magazyny, domy i warsztaty rzemieślników. Od 1952 roku polskie wykopaliska prowadził Władysław Filipowiak ze szczecińskiego muzeum, a liczba znalezisk przekroczyła 50 000. Wynika z nich, że od X do XII wieku działał tu duży, wielonarodowy port handlowy. Są też monety arabskie i bizantyjskie, ślady szlaków sięgających daleko poza Bałtyk.

Czy to rozwiązuje zagadkę? Nie do końca. Od 1999 roku Klaus Goldmann i Günter Wermusch bronią tezy, że Wineta leżała przy Barth w Niemczech, a tamtejsze muzeum nosi nazwę Vineta-Museum. W okolicach Barth nie prowadzono jednak celowych wykopalisk, więc ta wersja pozostaje sporna. Sama Wineta jako miasto zatopione przez morze to podanie, nie ustalenie nauki.

Co z legendy zostało w regionie

Najbliżej Winety można dziś stanąć w Wolinie. Znaleziska z wykopalisk pokazuje muzeum przy ratuszu, a obok miasta działa Centrum Słowian i Wikingów Jomsborg Vineta, odtworzona osada, która pokazuje życie, domy i rzemiosło tamtej epoki. Według strony centrum we wrześniu i październiku jest otwarte w godzinach 10:00–16:00, a bilet normalny kosztuje 30 zł. Latem odbywa się tam Festiwal Słowian i Wikingów; w 2026 roku trwał od 30 lipca do 2 sierpnia. Przed wyjazdem sprawdź aktualne godziny na stronie centrum.

Legenda żyje też w kulturze. Feliks Nowowiejski napisał operę „Legenda Bałtyku”, wystawioną w Poznaniu w 1924 roku. Po niemieckiej stronie od 1997 roku w Zinnowitz na Uznamie gra się plenerowe widowisko Vineta-Festspiele, a historię Winety opowiada nawet Selma Lagerlöf w „Cudownej podróży” Nilsa Holgerssona.

A jeśli w październikowy wieczór staniesz nad wodą w Sarbinowie, przy wietrze od morza, legenda o dzwonach spod fal przestaje brzmieć dziwnie. Dno Bałtyku nie oddało Winety, ale opowieść o niej wciąż wraca z każdym sztormem.

Jeśli chcesz posłuchać jesiennego Bałtyku z bliska, zajrzyj w oferty pobytów w Sarbinowie.

Źródła: Wikipedia (pl): Wineta, Wikipedia (de): Vineta, Centrum Słowian i Wikingów Jomsborg Vineta w Wolinie

Zobacz też

Haftowany kolorowy strój ludowy na manekinie w izbie z belkami i malowana skrzynia posagowa Jamno 675 lat bez utwardzonej drogi. Dlatego ubierało się po swojemu Drewniana koga z czerwonym żaglem przy ceglanym nabrzeżu o świcie, beczki na kei i mgła nad wodą Statki z Darłowa pływały aż do Hiszpanii. Co zostało po kupcach Hanzy Stara mapa wybrzeża, mosiężny kompas i lupa na drewnianym stole w ciepłym świetle lampy Kołobrzeg to pal na brzegu, Ustka to ujście: skąd nazwy miast nad morzem