Hotel w Darłowie zatrzymała cenzura: Tyrmand i film z Beatą Tyszkiewicz

Paweł · 19.10.2026 · Aktualności

Mały port rybacki o zmierzchu, kutry przy nabrzeżu i jedno ciepłe okno w oddali

Powieść, którą czytelnicy w RFN dostali w 1962 roku jako „Ein Hotel in Darlowo”, w Polsce zatrzymała cenzura: Leopold Tyrmand skończył „Siedem dalekich rejsów” w 1957 roku, a wydrukowany nakład skonfiskowano. Polacy mogli ją przeczytać dopiero po latach, za to rok po niemieckim wydaniu do kin trafił film „Naprawdę wczoraj” z Beatą Tyszkiewicz, Andrzejem Łapickim i Gustawem Holoubkiem. Jedno i drugie dzieje się w Darłowie, na wschód od Sarbinowa, przy tym samym kawałku Bałtyku.

Trzy dni wczesnej wiosny 1949 roku

Akcja „Siedmiu dalekich rejsów” trwa zaledwie trzy dni. Jest wczesna wiosna 1949 roku, Darłowo dopiero od kilku lat jest polskim miastem, a port i stare uliczki pamiętają jeszcze inny świat.

Tyrmand zaczął pisać tę książkę już w 1952 roku. Szybko ją jednak odłożył, bo w tamtych realiach nie miała szans na druk. Wrócił do niej w czasie odwilży i skończył ją w 1957 roku. Powieść miała wyjść w wydawnictwie „Czytelnik”.

Dla kogoś, kto zna Darłowo z letnich wyjazdów, to ciekawy klucz do miasta. Te same uliczki i te same nabrzeża, tylko oglądane oczami ludzi, którzy przyjechali tu tuż po wojnie i dopiero układali sobie życie. Tyrmand zrobił z prowincjonalnego portu scenę dla historii o pieniądzach, sztuce i miłości.

Konfiskata i droga przez Londyn

Do księgarń książka nie dotarła. Wydrukowaną powieść skonfiskowała cenzura, a w uzasadnieniu znalazły się dwa zarzuty: pornografia oraz promocja inicjatywy prywatnej. Z dzisiejszej perspektywy brzmi to prawie jak reklama na okładce.

Powieść zaczęła więc żyć za granicą. Najpierw ukazała się po angielsku jako „Seven Long Voyages” (1959), potem w Niemczech Zachodnich pod tytułem „Ein Hotel in Darlowo” (1962). Pierwsze polskie wydanie przyszło dopiero w 1975 roku, i to w Londynie. Kolejne ukazało się w 1992 roku, w Londynie i w Warszawie.

To rzadka sytuacja: niemiecki czytelnik mógł poznać Darłowo z polskiej powieści o trzynaście lat wcześniej niż polski. Niemiecki tytuł stawia w centrum hotel. W filmie przez darłowski hotel przewijają się właścicielka z córką, gość z Zachodu ze swoim opiekunem, pisarz z Warszawy i ludzie z portu, a każdy z nich ma w tym miasteczku jakiś własny interes.

Film z Tyszkiewicz, Łapickim i Holoubkiem

Choć książki w kraju nie było, film powstał. W 1963 roku Jan Rybkowski nakręcił „Naprawdę wczoraj”, czarno-biały film psychologiczny trwający 81 minut, ze scenariuszem opartym na powieści Tyrmanda. Premiera odbyła się 8 listopada 1963 roku, a muzykę napisał Gunther Schuller.

Obsada to pierwsza liga tamtych lat. Andrzej Łapicki gra pisarza Nowaka, Beata Tyszkiewicz jego dawną dziewczynę Ewę, historyczkę sztuki. Gustaw Holoubek jest kapitanem Stołypem, szefem kapitanatu portu w Darłowie, a Wiesław Gołas szyprem Rudolfem Leterem. Jest też właścicielka hotelu w Darłowie, którą zagrała Ewa Bonacka.

Zdjęcia kręcono w Warszawie (między innymi na Krakowskim Przedmieściu i w Hotelu Europejskim), w Jabłonnie i w Darłowie. W filmie widać ówczesne miasto oraz port rybacki w Darłówku.

Kto chce zobaczyć kadry przed seansem, znajdzie zdjęcia z planu w bazie Fototeka Filmoteki Narodowej, a opis filmu w bazie FilmPolski. Warto porównać tamte ujęcia portu z tym, co widać dziś z nabrzeża.

Srebrny ołtarz, którego szukają bohaterowie

Sensacyjny wątek fabuły kręci się wokół dzieła sztuki. Według hasła o Darłowie w Wikipedii powieść oparta jest na historii srebrnego ołtarza z darłowskiego kościoła mariackiego, który przepadł tuż po wojnie i stał się klejnotem, za którym rusza cała intryga. W filmie Ewa chce odnaleźć cenne dzieło sztuki, a pisarz ma pokusę, żeby wywieźć go za granicę i sprzedać. Ostatecznie tego nie robi, bo uczucie do Ewy okazuje się silniejsze. Film opowiada o przypadkowym spotkaniu dawnych zakochanych i o tym, jak bardzo zamiary ludzi rozmijają się z tym, co potem robią.

To dobry przykład, jak powojenne Pomorze karmiło literaturę: nowe miasto, stare mury, ludzie z różnych stron i przedmioty, które zniknęły bez śladu. Spacer po Darłowie z tą historią w głowie wygląda zupełnie inaczej niż zwykłe zwiedzanie. Zamiast odhaczać zabytki, zaczyna się patrzeć na kościół mariacki i portowe nabrzeża jak na plan filmowy.

Weekend z książką i filmem nad morzem

Jesień i zima to dobry czas, żeby nadrobić Tyrmanda. Książkę łatwo dziś znaleźć w bibliotece albo w antykwariacie, a „Naprawdę wczoraj” warto obejrzeć przed wyprawą do Darłowa, żeby rozpoznać port z ekranu.

Najwygodniej czyta się w miejscu, gdzie nikt nie puka do drzwi. U nas to całoroczny domek o powierzchni 42 m²: dwie sypialnie, aneks kuchenny i 50 m do morza. Psa dowolnej wielkości zabierasz za 120 zł na cały pobyt. Rano spacer brzegiem, po południu Darłowo śladami bohaterów, wieczorem ostatnie rozdziały przy lampie. Poza sezonem plaża jest pusta, a w powieściowym Darłowie też jest przecież wczesna wiosna, nie lipiec.

Jeśli wolicie wyjazd we dwoje w krótszej formie, zajrzyjcie do naszej oferty weekendowej poniżej.

Sprawdź aktualne terminy i ceny w ofercie Weekend dla dwojga w Sarbinowie.

Źródła: Wikipedia: Siedem dalekich rejsów, Wikipedia: Naprawdę wczoraj, Wikipedia: Darłowo

Zobacz też

Stara kamera filmowa na statywie na szczycie wydmy o złotej godzinie, w tle pusta plaża Disco polo, Skłodowska-Curie i Braunek: 5 filmów, które kręcono w Łebie Z ciemnego betonowego tunelu widać słoneczną wydmę, morze i niebo Seksmisja nad Bałtykiem: wyjście spod ziemi nakręcono w Łebie Starsza para od tyłu, trzymając się za ręce, idzie pustą plażą w ciepłym świetle Wiśniewska i Dziędziel w Sarbinowie: tu kręcono „Piątą porę roku”