Seksmisja nad Bałtykiem: wyjście spod ziemi nakręcono w Łebie

Paweł · 19.10.2026 · Aktualności

Z ciemnego betonowego tunelu widać słoneczną wydmę, morze i niebo

Scenę, w której Maks i Albert rozcinają plandekę i po raz pierwszy wychodzą na powierzchnię, nakręcono w Łebie, a nie w studiu. Ekipa Juliusza Machulskiego czekała na nią od marca do maja 1983 roku, bo do plenerów potrzebowała dobrej pogody.

Podziemia w Łodzi i Wieliczce, wolność nad morzem

„Seksmisja” to komedia Juliusza Machulskiego z 1983 roku o dwóch śmiałkach, którzy w sierpniu 1991 roku dają się zahibernować w eksperymencie profesora Kuppelweisera. Maks i Albert budzą się dopiero w 2044 roku, w świecie bez mężczyzn. Większość filmu dzieje się w podziemnym mieście kobiet, dlatego to podziemia były najtrudniejsze do zbudowania.

Podziemne sceny kręcono w hali w Łodzi i w kopalni soli w Wieliczce. Wnętrze „czapy”, czyli kopuły nad podziemnym miastem, powstało w Łodzi. Dopiero moment, w którym bohaterowie rozcinają plandekę i wychodzą na zewnątrz, ekipa przeniosła nad Bałtyk, do Łeby.

Źródła podają tylko tyle: „w Łebie”. Dokładnego miejsca nie wskazują, więc nie będziemy zgadywać. Wiadomo za to, że scena z laskiem powstała w zupełnie innym miejscu, w Rudzie Pabianickiej pod Łodzią.

Pół roku zdjęć i dwa miesiące czekania na słońce

Zdjęcia ruszyły w październiku 1982 roku od sceny przyjazdu profesora Kuppelweisera do jego ośrodka badawczego. Większość materiału była gotowa do marca 1983 roku.

Potem zaczęło się czekanie. Ekipa do maja wyglądała pogody, przy której da się nakręcić plenery. W tym czasie Machulski i montażystka Mirosława Garlicka składali już gotowe sceny.

W maju 1983 roku nakręcono też ostatnią scenę filmu, tę z noworodkami. Kto pamięta finał, wie, że to był pomysł, który reżyser miał w głowie od samego początku, jeszcze z 1977 roku.

To czekanie dobrze widać na ekranie. Po całym filmie w sztucznym świetle podziemi wyjście na powierzchnię działa jak oddech: dzienne światło i otwarta przestrzeń, której bohaterowie nie widzieli od pół wieku.

70 milionów złotych i 12 milionów widzów

Film wyprodukował Zespół Filmowy „Kadr”. Łączny budżet wyniósł 70 milionów ówczesnych złotych. Machulski podsumował to później po swojemu: „tyle, co pięć Vabanków”.

Projekt przyjął Jerzy Kawalerowicz, dyrektor artystyczny „Kadru”. Scenariusz miał najpierw tytuł „Lamia”, kierownik literacki Krzysztof Teodor Toeplitz proponował „Pierwiastek żeński”, a ostatecznie przeszedł tytuł wymyślony przez Machulskiego.

Droga do pierwszego klapsa nie była prosta. Scenariusz był gotowy we wrześniu 1981 roku, ale po wprowadzeniu stanu wojennego produkcję filmową wstrzymano. Do realizacji skierowano go dopiero w połowie lutego 1982 roku.

Planowano też koprodukcję z Czechosłowacją. Studio Barrandov odmówiło, bo akcja w 2044 roku oznaczała dla nich zbyt szybki koniec komunizmu. Ruszyło dopiero latem 1982 roku, gdy Machulski dał do zrozumienia, że może przejść do zespołu Jerzego Hoffmana.

Widzowie dopisali. W pierwszym miesiącu film obejrzało 1 073 000 widzów, a łącznie szacuje się ich na 12 milionów. „Seksmisja” zdobyła Srebrne Lwy Gdańskie na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych i Złotą Kaczkę w plebiscycie pisma „Film”.

W Czechosłowacji, która odmówiła koprodukcji, obejrzało ją według szacunków 3,7 miliona widzów. W Związku Radzieckim szła pod tytułem „Nowe amazonki”, skrócona o około 25 minut.

Znak V dla cenzora i „zachodnioniemieckie” paszporty

Machulski znał zasady gry z cenzurą. Specjalnie dla niej nakręcił scenę, w której Maks pozdrawia miłośników hibernacji znakiem V. Liczył, że urzędnicy skupią się na niej i przepuszczą resztę.

Spór wybuchł o kwestię „paszporty proszę”. W scenariuszu padała po czesku, cenzor się nie zgodził. Ostatecznie przeszła po niemiecku, z zastrzeżeniem, że to ma być niemiecki „zachodni”.

Najsłynniejsze cięcie przyszło po premierze. Zdanie Maksa „Kierunek: wschód. Tam musi być jakaś cywilizacja” wywoływało na sali wybuchy śmiechu i po pierwszym pokazie usunięto je z kopii do kin.

Komisja kolaudacyjna, której przewodniczył Krzysztof Zanussi, przyjęła film bez problemów. Zanussi dziwił się nawet, że „biedna polska kinematografia była w stanie wyprodukować taki film”. Tylko Wanda Jakubowska chciała przyciąć finał, ale reszta komisji jej nie poparła.

Łeba po sezonie, z „Seksmisją” w głowie

Jesienią Łeba jest cicha, plaże pustoszeją, a nadmorskie światło robi się niskie i ostre. Trochę przypomina, jak wygląda świat po wyjściu z ciemnej sali. To dobry pretekst, żeby obejrzeć film jeszcze raz, a potem przejść się brzegiem i poszukać własnej „plandeki”.

Łeba leży dalej na wschód wybrzeża, więc z Sarbinowa to wycieczka na cały dzień. Nasze apartamenty są otwarte także jesienią i zimą, więc na nocleg nad morzem nie musisz czekać do lata, a wieczorem po wycieczce wracasz 50 metrów od morza.

Jeśli wybierasz się do Łeby, sprawdź wcześniej, co jest otwarte poza sezonem, bo wiele lokali i atrakcji zmienia wtedy godziny pracy.

Planujesz jesienny wypad nad Bałtyk i do Łeby? Zobacz oferty noclegów w Sarbinowie poza sezonem.

Źródła: Wikipedia: Seksmisja (sekcja Produkcja, za: J. Machulski, 2014)

Zobacz też

Mały port rybacki o zmierzchu, kutry przy nabrzeżu i jedno ciepłe okno w oddali Hotel w Darłowie zatrzymała cenzura: Tyrmand i film z Beatą Tyszkiewicz Stara kamera filmowa na statywie na szczycie wydmy o złotej godzinie, w tle pusta plaża Disco polo, Skłodowska-Curie i Braunek: 5 filmów, które kręcono w Łebie Starsza para od tyłu, trzymając się za ręce, idzie pustą plażą w ciepłym świetle Wiśniewska i Dziędziel w Sarbinowie: tu kręcono „Piątą porę roku”