Latarnię w Jarosławcu chciano zbudować w 1818. Światło zapłonęło po 20 latach

Paweł · 23.10.2026 · Aktualności

Smukła latarnia z czerwonej cegły na tle sztormowego nieba, snop światła tnie chmury, w tle pochylona trawa wydmowa

Wniosek o budowę latarni w Jarosławcu trafił do pruskiego ministerstwa 11 czerwca 1818 roku, a pierwsze światło zapłonęło na wieży dopiero 1 lipca 1838 roku. Po drodze były dwa zestawy planów, komisja w Berlinie i cała wieża, która stanęła, ale nigdy nie zaświeciła. Ta historia dobrze tłumaczy, dlaczego dzisiejsza latarnia stoi w środku wsi, a nie nad samym brzegiem.

Dwadzieścia lat od wniosku do pierwszego błysku

Pierwsze wzmianki o latarni w Jarosławcu pochodzą z 1818 roku. Pisano wtedy o konieczności postawienia wieży na odcinku wybrzeża, na którym dziś latarnia stoi między światłami Darłowa i Ustki. 11 czerwca 1818 roku złożono wniosek o pozwolenie na budowę.

Wniosek trafił do pruskiego Ministerstwa Żeglugi i od tego momentu zaczęła się droga przez urzędy, która zajęła dłużej niż sama budowa. Od samego początku napotykano na wiele problemów.

W lutym 1820 roku inspektor budowlany ze Słupska przedstawił pierwsze plany, których nie zrealizowano. Kolejne plany powstały w maju 1827 roku, a jesienią przeanalizowała je specjalna komisja przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych w Berlinie. Od pierwszego pisma minęło wtedy dziewięć lat, a na miejscu nie było jeszcze ani jednej cegły.

Schinkel w komisji i szyby jak na Helu

W tej komisji zasiadał Karl Friedrich Schinkel, najsłynniejszy architekt pruskiego klasycyzmu, autor latarni na Arkonie na Rugii. To pokazuje, że niewielka nadmorska wieś dostała projekt oglądany przez najlepszych fachowców swoich czasów.

Budowę zaczęto w 1829 roku, 380 metrów od brzegu. Roboty zlecono mistrzowi murarskiemu ze Sławna o nazwisku Widekowski, a stalową konstrukcję lampy wykonał mistrz kowalski Karol Winneg z Koszalina. Budowa była więc w dużej mierze dziełem rzemieślników z regionu. Lustrzane szyby do kopuły dostarczyła manufaktura Schickler & Splittgerber, która realizowała też zamówienia dla latarni na Helu i w Nowym Porcie. Jarosławiec dostał więc te same materiały, co latarnie strzegące wejścia do Zatoki Gdańskiej.

Wieża, która stała i nie świeciła

Pierwszą wieżę ukończono w 1832 roku i wtedy wyszło na jaw, że jest za niska. Od północnego zachodu zasłaniały ją drzewa i dachy domów, a od wschodu świerkowy las. Dla latarni to wyrok, bo jej jedynym zadaniem jest być widoczną z pokładu statku z dużej odległości, a światło schowane za koronami drzew nikomu nie wskaże drogi. Budowniczowie mieli gotowy budynek, lustrzane szyby i konstrukcję lampy, a nie mieli tego, co najważniejsze, czyli wysokości.

Mieszkańcy sprzeciwili się wycince lasu, a podwyższyć wieży się nie dało, bo mury były zbyt słabe. W 1835 roku zdecydowano więc o budowie nowej latarni, tej, która dziś stoi w centrum Jarosławca. Starą wieżę rozbudowano i przeznaczono na mieszkanie dla latarników, więc praca kilku lat nie poszła na marne, tylko zmieniła przeznaczenie.

Nowa okrągła wieża z czerwonej cegły ma 33,3 metra wysokości i cztery kondygnacje oddzielone gzymsami. Pierwszy raz zapalono na niej światło 1 lipca 1838 roku. Świeciło piętnaście lamp Arganda na olej rzepakowy, z parabolicznymi lustrami przeniesionymi ze starej wieży, a zasięg wynosił 16 mil morskich. Tak skończyło się dwadzieścia lat od pierwszego wniosku.

Od oleju rzepakowego do 600 watów

W 1878 roku lampy olejowe zastąpiła soczewka Fresnela, a w 1912 roku latarnię podłączono do prądu. W czasie wojny wieża została uszkodzona i do służby wróciła w 1946 roku. Przez ponad sto lat technika zmieniała się kilka razy, a ceglana wieża z 1838 roku stoi do dziś, choć w 1902 roku przeszła przebudowę.

W 1975 roku zamontowano obrotową lampę AGA PRB-21, która działa do dziś: cztery panele po sześć żarówek o mocy 600 W. Światło znajduje się 50,2 metra nad poziomem morza i sięga 23 mil morskich, czyli około 42 kilometrów. Od 1993 roku latarnia jest w rejestrze zabytków, a od kwietnia 2020 roku administruje nią Urząd Morski w Szczecinie.

Dzisiejsza latarnia to nie tylko zabytek. Jest jedną z jedenastu stacji brzegowych systemu AIS-PL, który automatycznie śledzi ruch statków przy polskim wybrzeżu, a antena stacji ma 51 metrów wysokości. W 1996 roku przeszła generalny remont: uzupełniono brakujące cegły w gzymsach i ścianach oraz zabezpieczono mury przed wodą i solą, czyli tym, co nad Bałtykiem niszczy każdy budynek.

Taras na szczycie i wieczór po powrocie

Latarnia jest udostępniona do zwiedzania, a z jej szczytu widać panoramę Jarosławca, morza i okolicznych lasów, tych samych, które dwieście lat temu zasłaniały pierwszą wieżę. Aktualne godziny zwiedzania sprawdź u administratora przed wyjazdem.

Jarosławiec leży na wschód od Darłowa, którego latarnia stoi około 15 kilometrów dalej na zachód, więc z Sarbinowa to wygodna wycieczka na jeden dzień. Wybierz dzień z dobrą widocznością, bo wtedy widok z góry robi największe wrażenie. Po całym dniu na październikowym wietrze najlepiej wrócić do sauny albo zanurzyć się w jacuzzi z wodą 39°C, dostępnym we Wczasowej 8 przez cały rok.

Jesienny wypad nad morze z sauną i jacuzzi po całym dniu wycieczek? Zobacz ofertę Bursztynowa Jesień we Wczasowej 8. Bursztynowa Jesień we Wczasowej 8.

Źródła: Wikipedia: Latarnia Morska Jarosławiec

Zobacz też

Chałupa z muru pruskiego pod omszałą strzechą nad jeziorem, w mgle i ciepłym świetle, z łodzią na brzegu W Klukach do lat 70. mieszkali ostatni Słowińcy. Ich chałupy pod strzechą stoją do dziś Fragment gotyckiego ceglanego muru wśród traw i niskich sosen, w tle wydmy w złotym świetle zachodu Sztorm z 1558 roku przeniósł Łebę na drugi brzeg. Mury kościoła stoją do dziś Ściana dawnego spichlerza z ceglanymi łukami obwieszona kolorowymi pastelowymi portretami, zwiedzająca od tyłu Największa na świecie kolekcja Witkacego wisi w Słupsku, w dawnym spichlerzu