Kamienie z plaży w Sarbinowie przyjechały lodowcem ze Szwecji. Jak poznać 3 typy
Paweł · 14.10.2026 · Aktualności

Większość twardych, krystalicznych kamieni, które podnosisz z plaży w Sarbinowie, nie powstała w Polsce, tylko w Szwecji i na Wyspach Alandzkich, a nad Bałtyk przywiózł je lądolód skandynawski. Geolodzy nazywają je narzutniakami albo eratykami i potrafią po wyglądzie wskazać, z której wychodni skalnej pochodzą. Poniżej trzy typy, które da się rozpoznać gołym okiem na spacerze.
Skąd się wzięły kamienie na bałtyckiej plaży
W czasie zlodowaceń lądolód skandynawski zdzierał skały z podłoża Skandynawii i dna Bałtyku, a potem zostawiał je w osadach na południu, także na Pomorzu. Badacze z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza wyliczyli, że lód z ostatniej fazy zlodowacenia najmocniej rozdrapywał skały środkowego Bałtyku, szwedzkich wysp i południowo-wschodniej Szwecji.
W tych najmłodszych osadach lodowcowych północno-zachodniej Polski skały krystaliczne, czyli granity, gnejsy i porfiry, stanowią około 30–40% wszystkich skandynawskich narzutniaków. Resztę tworzą skały osadowe: wapienie, piaskowce i dolomity z dna Bałtyku, Gotlandii i Olandii. Morze wymywa je z osadów i obtacza, dlatego na brzegu leżą gładkie otoczaki.
Słowo „eratyk” pochodzi od łacińskiego czasownika „errare”, czyli błądzić, wałęsać się. To dobra nazwa dla kamienia, który przewędrował pół kontynentu w bryle lodu. Autorzy atlasu opublikowanego w Przeglądzie Geologicznym opisują 33 typy tak zwanych eratyków przewodnich, czyli skał, które mają tylko jedną znaną wychodnię w Skandynawii. Po takim kamieniu da się wskazać na mapie miejsce, z którego wyruszył.
Jak wiekowe są te kamienie
Granity i porfiry z tarczy bałtyckiej powstały w proterozoiku, czyli w zamierzchłej części dziejów Ziemi. Czerwony granit rapakiwi, który buduje Wyspy Alandzkie, ma około 1,6 miliarda lat. To kamień starszy niż pierwsze zwierzęta na planecie.
W porównaniu z tym sama podróż była krótka. Lód przeniósł je na odległość kilkuset kilometrów, z Alandów do Sarbinowa w linii prostej jest blisko 700 km. Krzemienie, które też często leżą na plaży, mają inną historię: pochodzą z górnokredowych i paleogeńskich osadów z południowo-zachodniego Bałtyku.
W tym samym kamiennym tłumie trafiają się też goście z dalszych stron. Wśród narzutniaków z Pomorza naukowcy wymieniają między innymi permski porfir rombowy z okolic Oslo i jurajski bazalt ze Skanii, czyli z najdalszego południa Szwecji. Każdy z nich ma inną barwę i fakturę, więc garść otoczaków z jednego metra plaży potrafi wyglądać jak mała wystawa geologiczna.
Typ 1: rapakiwi, czyli „kamień z oczkami”
Najłatwiej go poznać. Rapakiwi z Wysp Alandzkich ma barwę czerwonobrunatną, szaroceglastą lub szaroróżową. Na jego powierzchni widać duże, zaokrąglone kryształy skalenia wielkości 5–15 mm, przypominające oczka. Wokół nich biegnie wąska obwódka, która na świeżej skale jest szarozielona, a na zwietrzałej robi się prawie biała.
Nazwa pochodzi z fińskiego i oznacza mniej więcej „kruszący się kamień”, bo ta skała charakterystycznie wietrzeje. W północnych Niemczech rapakiwi to bardzo częsty narzutniak, a większość takich kamieni pochodzi właśnie z Alandów.
Typ 2 i 3: czerwony porfir i granity ze Smalandii
Czerwony porfir bałtycki ma zbite, ceglastoczerwone lub brunatnoczerwone tło, w którym prawie nie widać ziaren. Kiedy jednak spojrzysz pod światło na świeże pęknięcie, drobne, dymnoszare kryształy kwarcu błyszczą jak potłuczone szkło. Jego wychodnia leży na dnie Bałtyku, około 100 km na południowy zachód od Wysp Alandzkich.
Trzecia grupa to granity ze szwedzkiej Smalandii, w tym czerwone i szare granity z okolic Växjö, oraz granity z regionu Blekinge. To wyraźnie ziarniste skały, w których gołym okiem widać pojedyncze minerały, ale bez charakterystycznych oczek rapakiwi. Uczciwie trzeba dodać, że geolodzy do pewnego oznaczenia potrzebują świeżego przełamu i atlasu. Na spacerze zabawa polega na zgadywaniu, nie na rozbijaniu kamieni młotkiem.
Porfiry trafiają też z Dalarny w środkowej Szwecji. Jeden z nich, porfir Bredvad, ma ceglastoczerwone tło i według autorów atlasu PIG-PIB to najczęściej spotykany w polskich osadach polodowcowych porfir z Dalarny. Odróżnienie go od czerwonego porfiru bałtyckiego wymaga już wprawy, więc na plaży wystarczy zapamiętać prostą zasadę: gładkie czerwone tło z drobinami szkła to porfir, duże oczka z obwódką to rapakiwi.
Kiedy szukać i co zrobić ze znaleziskiem
Otoczaków często przybywa po jesiennych sztormach, kiedy fale przemieszczają piasek przy brzegu. Z hotelu Wczasowa 8 na plażę jest 50 m, więc na taki kamienny spacer można wyjść od razu, gdy tylko ucichnie wiatr. Mokry kamień pokazuje kolory i kryształy dużo wyraźniej niż suchy, dlatego warto szukać przy samej linii wody.
Zrób zdjęcie, porównaj z opisami i odłóż kamień tam, gdzie leżał. Plaża bez otoczaków byłaby uboższa dla kolejnych spacerowiczów, a zdjęcie rapakiwi z oczkami waży mniej w bagażu niż on sam.
Dobrym pomysłem jest wziąć ze sobą telefon z otwartym atlasem albo choćby z opisem trzech typów z tego tekstu. Dzieci szybko łapią zasadę oczek i drobin szkła, a szukanie „kamienia z Alandów” zamienia zwykły spacer w małą wyprawę. Wystarczy pół godziny przy wodzie, żeby znaleźć kilka różnych skał.
Jeśli chcesz poszukać rapakiwi po jesiennym sztormie, zobacz oferty pobytów w Sarbinowie.
Źródła: Czubla, Gałązka, Górska: Eratyki przewodnie w glinach morenowych Polski (Przegląd Geologiczny, PIG-PIB), Repozytorium UAM: Obszary macierzyste skandynawskich eratyków przewodnich NW Polski, Columbia University Press blog: Åland i granit rapakiwi, chemie.de: Rapakivi


