Na Kaszubach prezenty niesie Gwiazdor w kożuchu na lewą stronę

Paweł · 29.10.2026 · Aktualności

Postać w kożuchu na lewą stronę ze słomianym pasem na zaśnieżonej wiejskiej drodze o zmierzchu

Kaszubskie dzieci w wielu domach nie znają świętego Mikołaja. Prezenty przynosi im Gwiazdor: postać w kożuchu wywróconym na drugą stronę, przepasana słomianym pasem, z batem w ręku i maską z cielęcej skóry na twarzy. Według etnografa cytowanego w depeszy PAP tak jest w domach, które pielęgnują tradycję. Warto ją poznać, zanim w grudniu pojedziecie nad morze.

Jak wygląda Gwiazdor i dlaczego nikt nie widzi jego twarzy

Strój Gwiazdora ma kilka stałych elementów. Kożuch jest wywrócony na drugą stronę, czyli założony na lewą, a pas jest ze słomy. W ręku postać trzyma „korbacz”, rodzaj bata, na głowie ma czapkę zwaną „muca”, a na nogach kalosze, które w depeszy PAP nazwano „skorznie”.

Najciekawsza jest maska, czyli „larwa”, wykonana z cielęcej skóry. Ma jeden cel: dziecko nie może rozpoznać, kto wręcza mu prezent. Dzięki temu zabawa trwa, a Gwiazdor zostaje kimś z innego świata, a nie sąsiadem z podwórka. Całość razem z batem i czapką tworzy sylwetkę, której nie pomyli się z żadną inną postacią z polskich świąt.

6 grudnia, a od niedawna także 24

Etnograf cytowany przez PAP podkreślał, że dawniej Gwiazdor przychodził 6 grudnia. Dziś zagląda do domów dwa razy: 6 i 24 grudnia. Zgodnie z jego relacją przed szóstym dzieci czyszczą buty i ustawiają je pod drzwiami albo pod oknem, a potem liczą na prezenty.

Wigilijnego Mikołaja badacz nazwał skutkiem polonizacji kaszubskich zwyczajów. W domach, które trzymają się dawnych obyczajów, to Gwiazdor jest bohaterem grudnia. Dla gościa z innej części Polski to dobry temat do rozmowy z gospodarzem pensjonatu czy sąsiadem przy stole: w jednym kraju mamy dwie zupełnie różne wersje tej samej nocy.

Gwiżdże i gwiazdka, czyli kolędnicy z kozłem i bocianem

Tradycja ma też wersję wędrowną. Grupa młodzieży chodzi od domu do domu jako „gwiżdże”. Wśród przebierańców są kozioł, koń, bocian i diabeł, a prowodyr prowadzi całe towarzystwo. Wszyscy mają na sobie słomiane płaszcze i pokazują krótki spektakl na migi, licząc na dary od gospodarzy, na przykład pieniądze, kiełbasę albo ciasto.

Podobne grupy chodzą też w Wigilię od rana pod nazwą „gwiazdka”. Postacie są zbliżone do tych z „gwiżdży”. To widowisko, w którym dar dla gospodarza jest nagrodą za występ, a nie prezentem dla dzieci.

Wigilia, której kiedyś nie było

Największy kontrast dotyczy samej wieczerzy. Według etnografa dawniej na Kaszubach czegoś takiego jak wieczerza wigilijna w ogóle nie było. Rodzina zbierała się przy wspólnym stole w pierwszy dzień świąt, z okazji narodzin Zbawiciela.

Wigilia, opłatek i pusty talerz zaczęły się upowszechniać dopiero w okresie międzywojennym, pod wpływem Kościoła katolickiego. Dla wielu osób to zaskoczenie, bo właśnie te elementy uchodzą za najstarsze w polskim Bożym Narodzeniu.

Fify na Nowy Rok, czyli żarty na pożegnanie starego roku

Kaszubi traktują Nowy Rok z przymrużeniem oka. Etnograf mówił o „fifach”, czyli psotach i dowcipach, które robi się gospodarzom. Dawniej zamalowywano okna, żeby wszyscy budzili się koło południa, myśląc, że wciąż trwa noc. Przestawiano płot albo przenoszono wóz z jednej zagrody do drugiej.

Według badacza na wsi nadal są młodzi ludzie, którzy w sylwestra robią sąsiadom takie dowcipy. Jego zdaniem to próba oswojenia nowego kalendarza przez żart. Tradycja mówi, że za psotami stoi odchodzący stary rok, a sens zabawy jest prosty: nie gniewać się na siebie i umieć przebaczać. Z samym Nowym Rokiem łączą się też wróżby. Wczesne wstanie z łóżka w pierwszy dzień roku ma uchronić człowieka przed ospałością w całym nadchodzącym roku.

Budzenie drzew i spacer przed kolacją

Zwyczaj, który najlepiej opowiada o mentalności wsi, to „budzenie drzew do życia”. Gospodarz obchodzi sad, opukuje drzewa i prosi o dobry plon w następnym roku. Daje im znać, że żyje i że liczy na owoce.

Według PAP Kaszubów jest na Pomorzu około 350 tysięcy, a ich nazwa pojawia się w dokumentach od XIII wieku. Mimo trwającej od XVIII wieku germanizacji zachowali własny język i kulturę. Taki rytuał pasuje do grudnia, kiedy dzień jest krótki, a ludzie chętnie wychodzą na chwilę na zewnątrz. Podobnie bywa u nas w hotelu, 50 m od plaży: na spacer przed kolacją wychodzimy, gdy wiatr ucichnie albo wyjrzy słońce. Krótki spacer przed wieczorem robi dobrze każdemu, kto przez resztę dnia siedzi przy świątecznym stole.

Jeśli chcecie spędzić święta nad morzem, zobaczcie ofertę: Boże Narodzenie w Sarbinowie. Boże Narodzenie w Sarbinowie.

Źródła: PAP/dzieje.pl: Gwiżdże, gwiazdka i Gwiazdor na Kaszubach (25.12.2010)

Zobacz też

Zarys karpia w zielonkawej wodzie przeszklonego zbiornika, krople na szybie Żywy karp w reklamówce to znęcanie? Wyrok SN z 2016 i projekt zakazu Barokowy stół przy świecach, srebrna patera z pieczoną rybą i cynowe dzbany Karp wigilijny to nie wymysł PRL. Jadał go dwór Sobieskiego Tata z synkiem na ramionach patrzy z tarasu na wieczorne niebo nad morzem, a w dole widać domy Sarbinowa. Ogniste kule i Leonidy: dwa roje meteorów nad Bałtykiem w listopadzie