Dziewiąta fala to mit. Fale oceanu chodzą grupami po 12 do 16
Paweł · 18.10.2026 · Aktualności

Dziewiąta fala nie jest regułą morza: Fabrice Veron z Uniwersytetu Delaware mówi, że rozkołys oceanu zwykle przychodzi w grupach po 12 do 16 fal, a najwyższa bywa w środku grupy. Liczbę dziewięć przyniosła poezja i malarstwo, nie pomiary. Poniżej wyjaśniamy, skąd wziął się mit, co pokazują zapisy fal i jak samemu policzyć fale z plaży w Sarbinowie, kiedy wieje.
Skąd wzięła się dziewiąta fala
Najsłynniejszy opis pochodzi z poematu Alfreda Tennysona „The Coming of Arthur” z cyklu „Idylls of the King”. Dwaj bohaterowie patrzą tam z zatoki na morze, gdzie fala idzie za falą, każda potężniejsza od poprzedniej, aż dziewiąta zbiera w sobie „pół głębiny” i z rykiem wynosi na brzeg dziecko, przyszłego króla Artura.
Obraz utrwalił Iwan Ajwazowski. Jego „Dziewiąta fala” z 1850 roku to najbardziej znane płótno tego malarza, a tytuł nawiązuje do starego żeglarskiego powiedzenia o fali ogromnej, która nadchodzi po serii coraz większych. W innych wersjach tej samej opowieści liczba się zmienia: najczęściej mówi się o siódmej fali, a Live Science opisuje ją jako morską bajkę, „w dobrej wierze, ale w gruncie rzeczy fałszywą”.
Wspólne jest jedno: przekonanie, że morze liczy i że po określonej liczbie fal przychodzi ta jedna, wyjątkowa. To piękny obraz do wiersza i do muzeum, ale kiepska instrukcja dla kogoś, kto idzie brzegiem w wietrze.
Co widzą oceanografowie: grupa rośnie i maleje
Fale tworzy wiatr, nie Księżyc. Wiatr szarpie powierzchnię wody, drobne zmarszczki rosną, łapią więcej wiatru i rosną dalej. Robert Guza ze Scripps Institution of Oceanography porównuje to do włączenia wiatrowej trzepaczki, więc trudno oczekiwać po falach porządku.
Porządek pojawia się dopiero z odległością. Fale, które wyszły z dalekiego sztormu i płyną w jedną stronę, układają się w dość stabilne grupy. Według Verona w pogodny dzień na oceanicznej plaży taka grupa liczy zwykle od 12 do 16 fal. Pierwsza jest mała, każda następna większa, najwyższa wypada w środku, potem grupa znowu maleje. Przy 14 falach w grupie największa jest akurat siódma i stąd pewnie wzięła się „reguła siódmej fali”.
A czasem największa przychodzi pierwsza
Nawet środek grupy nie jest pewnikiem. Johannes Gemmrich z Uniwersytetu Victorii w Kanadzie analizował całoroczne zapisy fal z czujników na głębokiej i płytkiej wodzie. W długich grupach widział pewną skłonność do tego, że najwyższa fala pojawia się blisko początku grupy. Krótkie grupy były prawie symetryczne.
Wcześniej jego zespół sprawdzał tak zwane fale niespodziewane, czyli grzbiety dwa razy wyższe niż każda z 30 poprzednich fal. W ich zapisach zdarzały się mniej więcej raz na jeden do dwóch dni. Zwykle nie są to fale rekordowe, tylko duże na tle sąsiadek. Dla kogoś, kto stoi przy linii wody, to właśnie ta różnica ma znaczenie.
Gemmrich pisze też wprost, że w jego danych niewiele przemawia za obrazem „ściany wody” wyrastającej znikąd. Fale duże na tle poprzednich zdarzają się jednak regularnie, a żadna liczba wyliczona na palcach nie powie, która z nich będzie następna.
Jak liczyć fale z plaży w Sarbinowie
Spróbujcie przy najbliższym wietrze. Stańcie wyżej na plaży, wybierzcie jeden punkt na brzegu, na przykład miejsce, gdzie kończy się mokry piasek, i liczcie grzbiety od chwili, gdy morze na moment się uspokaja, do kolejnego spokojniejszego momentu. Po kilku seriach widać, czy fale rosną do środka, czy największa uderza na początku, i jak różna bywa długość grup.
Bałtyk to małe morze. Fale rodzą się tu blisko brzegu, z wiatru wiejącego teraz albo przed chwilą, a nie z odległego oceanicznego sztormu. Według opisu z Live Science porządek w grupach rośnie z odległością od źródła, więc nad Bałtykiem można się spodziewać grup mniej regularnych niż na plaży surferów. Liczenie nie służy więc do wyznaczenia bezpiecznej chwili, tylko do zobaczenia na własne oczy, że wysoka fala potrafi przyjść bez zapowiedzi.
Spacer w sztormie: po co ta wiedza
Największa fala grupy sięga po plaży dalej niż pozostałe. Dlatego w sztormie najlepiej iść górą plaży, z dala od pasa, który woda zalewa co chwilę, i nie odwracać się do morza plecami przy robieniu zdjęć. Falochrony i ostrogi zostawcie na spokojniejszy dzień, bo to tam fala potrafi przelać się niespodziewanie.
Sztormowy spacer nad Bałtykiem jesienią ma swój urok: huk, piana i pusty brzeg. Po godzinie na zimnym wietrze we Wczasowej 8 czekają trzy sauny i jacuzzi 39°C, więc rozgrzewka jest 50 metrów od morza. A następnym razem, gdy ktoś powie, że trzeba czekać na dziewiątą falę, możecie spokojnie policzyć do szesnastu.
Na chłodny wieczór po sztormowym spacerze najlepsza jest sauna i jacuzzi w naszym SPA.
Źródła: Live Science: Do Ocean Waves Really Travel in Sets of 7?, J. Gemmrich, Group characteristics of large waves, EGU 2016, A. Tennyson, The Coming of Arthur (Wikisource), The Ninth Wave, I. Ajwazowski (Wikipedia)


