Szprot 52 745 ton, dorsz 100: bretling to ryba, która stoi na ogonie

Paweł · 30.10.2026 · Aktualności

Rożek ze złocistymi smażonymi rybkami w dłoni w rękawiczce na wietrznej plaży

Bretling to smażony szprot w mące, tak sztywny, że po złapaniu za ogon stoi w pionie, a polscy rybacy wyłowili w 2024 roku z Bałtyku 52 745,8 tony tej ryby. Kaszubi zrobili z niej przekąskę jedzoną bez sztućców, dziś wpisaną na Listę Produktów Tradycyjnych.

Szprot przy dorszu: 52 745 ton kontra 100

Według rządowego raportu o równowadze zdolności połowowej za 2024 rok polscy rybacy złowili na Bałtyku 52 745,8 tony szprota. Śledzia centralnego było 13 274 tony, a dorsza zaledwie 100,2 tony. Dorsz jest pod ochroną, a zakaz jego połowów obowiązuje od 2020 roku.

W 2024 roku całkowity limit połowowy szprota zmniejszono o 6 proc. Raport zauważa jednak, że ceny tej ryby wzrosły u rybaków z segmentu największych statków o 22 proc., więc mimo mniejszych połowów ich wartość była o 11 proc. wyższa niż rok wcześniej.

Ta sama analiza nazywa szprota najważniejszym gatunkiem dla polskiej floty pod względem wartości ekonomicznej. Ryba, o której turyści rzadko myślą przy morzu, jest więc filarem polskiego rybołówstwa bałtyckiego.

Na 2026 rok ministrowie rolnictwa UE uzgodnili limit szprota o 45 proc. wyższy niż propozycja Komisji Europejskiej, która zakładała 139 500 ton. Według wiceministra rolnictwa cała kwota przekroczy 200 tysięcy ton, z czego polscy rybacy mają dostać około 60 tysięcy ton.

Ryba, której kupcy nie chcieli

Karta Listy Produktów Tradycyjnych opisuje szprota bałtyckiego jako rybę, którą Kaszubi nazywają bretlingiem. Występował masowo i był mały, więc kupcy nie cenili go zbyt wysoko. Dlatego często lądował na stole rybaka.

Na wybrzeżu podawano go odgłowiony i wypatroszony. Konserwowano go solą albo marynatą, a do niedawna popularne były też szproty wędzone. Solone w beczkach stały w każdej rybackiej spiżarni obok śledzi i były podstawowym zapasem na ciężką zimę.

Smażony bretling to wynalazek młodszy od solonych beczek. W barach na Pomorzu znano go co najmniej od początku lat 70. XX wieku, a kaszubska nazwa przyjęła się powszechnie na początku lat 90. Karta wskazuje też inspirację: małe suszone rybki z południa Europy, jadane jako szybka przekąska, tyle że tu ryba jest smażona, a nie suszona.

Do rozpowszechnienia dania przyczyniły się ubogie półki z lat 80., kiedy szukano pomysłu na często niewykorzystywaną, a masowo poławianą rybę.

Dlaczego bretling stoi na ogonie

Opis produktu z karty Listy Produktów Tradycyjnych mówi o rybce długiej na 8-10 cm, w jasnobrązowej, złocistej panierce. Ma być sztywna i chrupiąca na tyle, że trzymana za ogon utrzymuje się w pionie, a w środku miękka i soczysta.

Sekret tkwi w temperaturze. Świeżego szprota solankuje się nie dłużej niż 10 minut, bo przez otwartą jamę brzuszną sól szybko wnika w mięso. Ryby w solance warto zamieszać, a potem wyrzucić na sitko, żeby obeschły. Dopiero wtedy obtacza się je najlepiej w grubej mące krupczatce i wrzuca do oleju o temperaturze 160-180 stopni.

Olej musi być gorący, żeby mięso ścięło się od razu, a nie prażyło. Dzięki temu cała tuszka staje się sztywna. Smażenie trwa 2-3 minuty i zależy od liczby ryb w garnku, dlatego wrzuca się je w niewielkich porcjach. Do bretlingów zwykle podaje się sos majonezowy lub majonezowo-chrzanowy, a czasem wystarczy sok z cytryny.

Jak się go je i dlaczego pasuje do jesiennej plaży

Dziś to danie bardzo popularne, które kupisz w wielu nadmorskich barach i restauracjach rybnych, zwłaszcza na kaszubskim wybrzeżu. Często robi się je też w domu. Karta dopuszcza każdy sposób jedzenia: siedząc, stojąc albo idąc, bez sztućców. Bretling to w gruncie rzeczy ryba na papierowy rożek, jedzona z palców i najlepiej gorąca.

Jesienią plaża nad Bałtykiem jest spokojna, a morze szare i wietrzne, czyli pogoda w sam raz na gorącą przekąskę z papierowego rożka. Z hotelu Wczasowa 8 do plaży jest 50 m, więc o tym, czy wychodzisz na spacer w wietrzny dzień, decyduje spojrzenie przez okno.

Domowa wersja wymaga świeżego surowca. Karta zaznacza, że w miejscowościach nadmorskich łatwo jeszcze kupić świeżego szprota do takiego smażenia.

Co warto zapamiętać o bretlingach

Nazwa to kaszubskie określenie szprota bałtyckiego, a od 11 maja 2021 roku bretlingi kaszubskie widnieją na Liście Produktów Tradycyjnych w kategorii produktów rybołówstwa.

To ryba z największych połowów polskiej floty na Bałtyku, nie rarytas z importu. Gdy więc zobaczysz bretlingi w karcie nadmorskiego baru, wiesz już, że na talerzu leży szprot, czyli ryba, której Polacy łowią na Bałtyku najwięcej, w złocistej, chrupiącej panierce.

Po spacerze nad morzem zajrzyj do restauracji Dobre Smaki, która działa na miejscu przy hotelu Wczasowa 8. restauracji Dobre Smaki.

Źródła: Bretlingi kaszubskie, Lista Produktów Tradycyjnych (gov.pl), Raport roczny RP o równowadze zdolności połowowej za 2024 (gov.pl), Kwoty połowowe na Bałtyku na 2026 r. (PAP, Bankier.pl)

Zobacz też

Srebrna ryba z dziobem jak igła i wyjęty turkusowo-zielony kręgosłup na białym talerzu Belona ma zielone ości i da się ją jeść. Barwnik potwierdziło badanie z 2013 roku Płaska ryba na pokruszonym lodzie w drewnianej skrzynce na pokładzie kutra, mokre deski i liny Flądry w polskich sieciach: ponad 4 razy mniej niż pięć lat temu Słój marynowanego śledzia na drewnianym parapecie, za szybą zimowy port i szare morze Śledź z Kołobrzegu czy ze Szczecina? Dwa przepisy z urzędowej listy