Węgorz z Bałtyku płynie na Morze Sargassowe. Droga trwa półtora roku
Paweł · 3.11.2026 · Aktualności

Węgorz z Bałtyku rusza jesienią w drogę na Morze Sargassowe i płynie tam około półtora roku. Nikt nigdy nie widział jego tarła na żywo, a mimo to wiemy, dokąd zmierza, bo ponad sto lat temu wskazał to duński badacz.
Od żółtego do srebrnego
Przez większość życia węgorz europejski nie wygląda jak bohater wielkiej podróży. Żółty węgorz, bo tak nazywa się ten etap, ma ciemny grzbiet, jasny brzuch i żyje przy dnie rzek, jezior albo w zatokach z wodą słonawą. Zimę spędza zagrzebany w mule, a żeruje głównie nocą, łapiąc bezkręgowce i drobne ryby.
Po 5-20 latach coś się zmienia. Ciało robi się srebrzyste, brzuch biały, a oczy wyraźnie rosną. Biolodzy mówią o „srebrzeniu” i od tej chwili mamy węgorza srebrzystego, który wie, że czas ruszać.
Wędrówka rozrodcza zaczyna się od lata i trwa do późnej jesieni. Właśnie teraz, w listopadzie, część ryb jest już w drodze. Rusza z rzek i jezior Europy, także z tych, które wpadają do Bałtyku, i kieruje się na zachód.
Półtora roku bez przystanku na obiad
Cel jest jeden: Morze Sargassowe, w zachodniej części Atlantyku. Według polskiej Wikipedii dorosłe osobniki płyną tam około półtora roku. Angielskie źródło podaje, że dystans z Europy to około 6500 km.
Po drodze trzeba przepłynąć Bałtyk, cieśniny duńskie, Morze Północne i cały Ocean Atlantycki. Węgorz ma przy tym jedną przewagę: potrafi wyczuć zmiany temperatury rzędu 0,03 °C. Jedno z badań sugeruje też, że może korzystać z pola magnetycznego Ziemi, ale na razie to wynik pojedynczej pracy, nie pewnik.
Najciekawsze jest to, że ta droga jest tylko w jedną stronę. Tarło odbywa się wiosną, na głębokości od 400 do 1000 metrów, a dorosłe osobniki po nim giną. Nikt nie zobaczył tego na żywo: rozmnażania węgorza europejskiego w naturze po prostu jeszcze nie udało się zaobserwować. Cała wiedza o tym miejscu pochodzi z połowów, pomiarów i wnioskowania.
Jak ludzie znaleźli miejsce, którego nikt nie widział
Przez stulecia rybacy nie łapali niczego, co dałoby się rozpoznać jako młodego węgorza. Skąd się biorą, nie wiedział nikt, a kolejne etapy rozwoju brano wręcz za osobne gatunki.
Rozwiązanie przyszło na początku XX wieku. Duński badacz Johannes Schmidt, na podstawie połowów larw na Atlantyku, wskazał Morze Sargassowe jako najbardziej prawdopodobne tarlisko europejskiego węgorza. Jego praca o cyklu życia słodkowodnego węgorza ukazała się w 1912 roku.
To wciąż wniosek z poszlak, nie z obserwacji. Larwy, przezroczyste i płaskie leptocefale, unosi Prąd Zatokowy w stronę Europy. Źródła różnią się co do czasu tej podróży: angielska Wikipedia pisze o około 300 dniach, polska o dwóch-trzech latach. Naukowcy nadal to badają.
Szklisty węgorz przy brzegu
Gdy larwy docierają do europejskich wód przybrzeżnych, przeobrażają się w tak zwane węgorze szkliste, całkiem przezroczyste, jak szklana nitka. Według polskiej Wikipedii dzieje się to między październikiem a kwietniem. Potem wpływają do ujść rzek i zaczynają wspinać się w górę prądu.
Koło się zamyka. Ryba, która urodziła się na środku oceanu, spędza kilkanaście lat w rzece albo zatoce, po czym wraca w to samo miejsce, żeby dać początek następnemu pokoleniu.
Ta historia ma jednak smutniejszą stronę. Węgorz europejski jest uznawany za gatunek krytycznie zagrożony, a liczba młodych docierających do Europy spadła od lat 70. XX wieku o około 90 procent. Wśród przyczyn wymienia się przełowienie, zapory na rzekach, zanieczyszczenia i pasożyta Anguillicola crassus, który uszkadza pęcherz pławny i utrudnia dopłynięcie na tarlisko. Od 2007 roku gatunek jest objęty konwencją CITES. Hodowla w niewoli też nie rozwiązuje sprawy, bo naukowcy nie zamknęli jeszcze pełnego cyklu życia węgorza poza naturą.
Co z tego widać z brzegu
Z plaży węgorza raczej nie zobaczysz. Srebrzysty płynie nocą, pod powierzchnią i z dala od brzegu, więc zostaje wyobraźnia. Warto jednak wiedzieć, że ciemna jesienna woda nie jest wtedy pusta. Gdzieś pod nią mogą sunąć ryby, które mają przed sobą drogę trwającą około półtora roku.
Jesień to dobra pora, żeby o tym pomyśleć. Dni są krótkie, wieczory długie, a morze ma inny rytm niż w sezonie. Mieszkając w hotelu 50 m od plaży, nie trzeba się ubierać na wyprawę: wystarczy otworzyć okno, posłuchać fal i wyobrazić sobie, że gdzieś na ciemnej wodzie jakiś srebrzysty węgorz płynie na Sargassowe.
Jeśli przyjedziesz o tej porze roku, zabierz ciepłą kurtkę i latarkę w telefonie. Przy odrobinie szczęścia zobaczysz co innego: poranne mgły nad wodą, odpływające mewy i pusty brzeg, na którym naprawdę słychać, że sezon się skończył. Węgorze zostawmy morzu. Ich historia i tak jest lepsza od większości opowieści, które wieczorem usłyszysz przy kolacji.
Jeśli jesienne morze Cię przyciąga, sprawdź pobyt z wyżywieniem nad Bałtykiem w Sarbinowie.
Źródła: Węgorz europejski, Wikipedia, European eel, Wikipedia


