Południowy Bałtyk nie zamarzł od 1900 roku, choć ma pięć razy mniej soli niż ocean

Paweł · 17.09.2026 · Aktualności

Kobieta z dzieckiem w zimowych kurtkach idą brzegiem morza w Sarbinowie

Woda przy polskich brzegach ma około 7 promili soli, czyli pięć razy mniej niż w oceanie, więc zamarza w temperaturze znacznie bliższej zeru niż woda oceaniczna, a mimo to jednolita pokrywa lodowa nie skuła południowego Bałtyku ani razu od 1900 roku. Kra i lód przy samym brzegu to zupełnie co innego: te pojawiają się w mroźniejsze zimy i bywają widoczne z plaży.

Morze, które chemicznie powinno zamarzać łatwo

Bałtyk zalicza się do wód słonawych, bywa nazywany morzem półsłonym. Skąd bierze się jego niskie zasolenie, opisaliśmy osobno w tekście o siedmiu gramach soli na litr; tutaj liczy się skutek tej liczby dla lodu, bo to zasolenie, a nie sama temperatura powietrza, ustawia próg, od którego woda zaczyna krzepnąć.

Sól obniża temperaturę zamarzania i tu leży sedno sprawy. Woda oceaniczna o typowym zasoleniu zamarza dopiero w okolicach minus dwóch stopni, a lód morski powstaje mniej więcej między minus jednym a minus dwoma stopniami, zależnie od tego, ile soli ma w sobie. Bałtyk z zasoleniem bliskim wodzie słodkiej startuje z pułapu położonego znacznie bliżej zera.

Ta przewaga działa i widać ją na mapie lodu. Zamarzanie rusza wzdłuż brzegów północnej Zatoki Botnickiej i w głębi Zatoki Fińskiej, zwykle już w październiku albo listopadzie, a na najdalszej północy pokrywa dochodzi do około 70 centymetrów grubości.

Dlaczego nasz odcinek stoi w kolejce ostatni

Lód rozlewa się z północy na południe i po drodze traci impet. W normalną zimę reszta Bałtyku pozostaje wolna od lodu, poza osłoniętymi zatokami i płytkimi zalewami. Fiński serwis lodowy wskazuje wprost, że akwenem, który zamarza jako ostatni, jest obszar na północny wschód od Bornholmu, a więc południowy Bałtyk. Nasze wybrzeże stoi w tej kolejce na samym końcu.

Drugi powód to pogoda pomiędzy mrozami. Ciepłe i wietrzne okresy rozbijają świeży lód i spychają go w dryf, więc żeby przy otwartej plaży zdążyła powstać pokrywa, mróz musiałby trzymać długo i przy słabym wietrze. Nad morzem taki układ zdarza się rzadko.

Trzeci powód siedzi pod powierzchnią. W Basenie Bornholmskim, najbliższym nam głębokim akwenie, przy powierzchni jest około 7,5 promila soli, a przy dnie, na głębokości stu metrów, od 15 do 18 promili. Cięższa woda leży na dole, a cała ta masa oddaje ciepło zebrane latem powoli, przez całą jesień i początek zimy.

Kra i lód brzegowy to nie to samo co pokrywa

Morze zaczyna zamarzać najpierw przy brzegu i właśnie to bywa widoczne na naszym odcinku. Nie jest to tafla, po której dałoby się wejść na wodę, tylko lód brzegowy, śryż i luźna kra spychana falą.

W lutym 2010 udokumentowano krę u zachodnich wybrzeży Polski, na odcinku od Świnoujścia do Kołobrzegu. Lokalna prasa opisywała wtedy pole lodowe ciągnące się po horyzont na wysokości Świnoujścia, podobnie wyglądało morze pod Jarosławcem, a w Trzęsaczu i Rewalu lód piętrzył się przy brzegu w zwały. Sarbinowo leży pomiędzy tymi dwoma punktami, więc lód udokumentowano po obu stronach naszej plaży, na zachód i na wschód od niej.

Akweny osłonięte to zupełnie inna historia. Zatoka Pucka zamarza każdej mroźniejszej zimy, na przykład co roku od 2009 do 2011, ale zasięg tego lodu kończy się zawsze na Helu. Zatoka ma osłonę od wiatru i mniej soli, otwarta plaża nie ma ani jednego, ani drugiego.

Zimy, które trafiły do statystyk

Rekordem współczesnych pomiarów pozostaje zima 1987. Kra zajęła wtedy około 96 procent powierzchni Bałtyku, a zasięg lodu szacuje się na blisko 400 tysięcy kilometrów kwadratowych. Nie była to jednak jednolita tafla, po której dałoby się przejść z brzegu na brzeg.

Kolejne liczby układają się w skalę. Zima 2010/2011, ostra jak na ostatnie dekady, dała maksimum 315 tysięcy kilometrów kwadratowych. Przeciętne roczne maksimum to około 170 tysięcy, czyli mniej więcej 40 procent morza. Rekordowo mało lodu przyniósł rok 2020 z maksimum na poziomie 37 tysięcy.

Sroga zima 1946/1947 trafiła na listę tych, w czasie których Bałtyk mimo wszystko nie zamarzł w całości. Wieloletnie wahania zlodzenia zebrało opracowanie Krzysztofa Kożuchowskiego, a historyczne opisy przepraw po lodzie dotyczą trasy z Gdańska na Hel oraz Zatoki Fińskiej. Dla otwartego polskiego wybrzeża takich relacji po prostu brak.

Co z tego ma spacerowicz w styczniu

Zimowy spacer po plaży w Sarbinowie wygląda inaczej niż letni i to jest jego zaleta. Woda jest ciemna, piana zbiera się w długie pasy, a po dłuższym mrozie przy linii wody potrafi pojawić się śryż i cienki lód, który chrzęści pod butem.

Wczasowa 8 nie zamyka na zimę ani apartamentów, ani domków, więc styczniowy nocleg nad morzem to kwestia decyzji, a nie sezonu. Plaża w środku zimy należy wtedy do kilku osób z psami i do mew.

Aktualne prognozy dla Bałtyku razem z sytuacją zlodzenia publikuje IMGW-PIB w serwisie Bałtyk. To ten sam instytut, który prognozuje pogodę w Polsce od 1919 roku, więc zanim spakujesz termos, warto tam zajrzeć.

Pobyt poza sezonem planuje się inaczej niż wakacje, a propozycje na chłodniejsze miesiące zebraliśmy w jednym miejscu. Oferty całoroczne w Sarbinowie.

Źródła: Wikipedia: Morze Bałtyckie (zasolenie, zlodzenie), Finnish Meteorological Institute: Ice season in the Baltic Sea, Wikipedia (EN): Baltic Sea, sekcja o lodzie, Wikipedia (EN): Seawater, zasolenie i temperatura zamarzania, Wikipedia: Lód morski, IMGW-PIB: serwis Bałtyk

Zobacz też

Smażona ryba z dodatkami i kieliszek białego wina na stole w restauracji Dobre Smaki Ryba po grecku, której w Grecji nie znają: nazwa wzięła się z sosu Dziecko z czerwoną łopatką na pustej plaży w Sarbinowie 5 rzeczy, które na plaży w Sarbinowie zrobisz jesienią, a latem nie Fale przy brzegu Bałtyku w Sarbinowie w świetle zachodzącego słońca Najwyższa fala na Bałtyku miała 14 metrów: jak ocenić tę z plaży w Sarbinowie