Baszta Czarownic w Słupsku: więzienie „czarownic” i ostatni proces z 1701

Paweł · 22.10.2026 · Aktualności

Ceglana gotycka baszta w mglistym zmierzchu nad rzeką, jedno ciepło oświetlone okno

W gotyckiej baszcie nad Słupią w XVII wieku więziono kobiety oskarżone o czary, a ostatni taki proces w Słupsku zakończył się w 1701 roku wyrokiem na Trinę Papisten. Dziś w tych samych ceglanych murach działa galeria sztuki, do której wejdziesz za 5 zł, a w czwartek za darmo.

Gotycka baszta, która była częścią murów Słupska

Baszta stoi przy alei Nullo, nad Słupią, na wschodnim skraju starego miasta. Była fragmentem obwarowań, które wyrosły w miejscu palisady wzmiankowanej już w 1325 roku. Mury z kamieni narzutowych i cegły miały około 6,5 metra wysokości, a rzeka dawała miastu dodatkową osłonę.

Samą basztę zamknięto jako budowlę w XV wieku, Wikipedia podaje lata budowy 1410–1415. Z ceglanej bryły wygląda jak długi walec, który ktoś rozciął wzdłuż.

Jej XVII-wieczny wygląd utrwaliła panorama Słupska na mapie Lubinusa, więc wiemy, jak baszta prezentowała się w czasach procesów. Mury wznoszono etapami: w połowie XIV wieku miały jeszcze drewniane nadbudowy, a między 1348 a 1385 rokiem podwyższono bramy.

Jak baszta obronna stała się więzieniem kobiet

W XVII wieku obronę miasta przeniesiono na nowożytne fortyfikacje poza murami, a wnętrze baszty zamieniono na więzienie. Trzymano w nim kobiety oskarżone o czary, na czas śledztwa i przed wykonaniem wyroku. Stąd nazwa, która przetrwała ponad trzysta lat i pod którą basztę wpisano do rejestru zabytków 25 maja 1955 roku. W tym samym czasie wnętrza bram miejskich przerobiono na mieszkania, więc mury zaczęły żyć codziennym życiem miasta.

Słupsk był wtedy niemieckim Stolp, w granicach Brandenburgii połączonej z Prusami. Procesy odbywały się pod nadzorem miejskiego magistratu. Według Wikipedii przed rokiem 1701 na stos skazano w mieście 18 kobiet.

Trina Papisten, ostatnia oskarżona z 1701 roku

Ostatnią z nich była Kathrin Zimmermann, urodzona w Brilon w Westfalii. Sąsiedzi nazywali ją Trina Papisten, co w wolnym przekładzie znaczy „Kaśka Katoliczka”. Była katoliczką w luterańskim mieście, znała zioła i medycynę ludową, a gdy owdowiała, poślubiła słupskiego rzeźnika Andreasa Zimmermanna.

4 maja 1701 roku oskarżył ją miejscowy aptekarz. Akt oskarżenia liczył 68 paragrafów: od paktu z diabłem po gradobicie i plagę gąsienic. 27 lipca wydział prawa uniwersytetu w Rostocku pozwolił na tortury, a 30 sierpnia 1701 roku sąd wydał wyrok i spłonęła na stosie przy baszcie. Teksty publikowane przez samą galerię wskazują, że prawdziwym powodem mogła być sprzedaż ziół, które przygotowywała.

Zanim doszło do procesu, Zimmermannowie próbowali wyjechać do rodziny męża w Gdańsku. Urzędnicy zażądali jednak wysokiej kaucji, której rzeźnik nie był w stanie zapłacić, i Trina trafiła do celi. Jest uznawana za ostatnią kobietę osądzoną i straconą za czary w Słupsku.

Słupsk wrócił do tej historii po trzech wiekach. W 2016 roku jej imieniem nazwano rondo. Miasto przedstawiło ją wtedy najpierw jako osobę skazaną przez inkwizycję, co szybko sprostowano: sąd i magistrat były luterańskie, a skazana była katoliczką. W maju 2024 roku przy ulicy Mostnika, niedaleko baszty, odsłonięto poświęcony jej mural.

Stajnia, znów więzienie, dziś galeria sztuki

Na początku XIX wieku basztę zamieniono na stajnię, a od 1871 roku znów służyła jako więzienie. W 1945 roku została uszkodzona w czasie walk. Odbudowano ją w latach 1970–1973, a w połowie lat 70. powstało charakterystyczne przeszklenie od zachodu.

Dziś to BGSW / Baszta, jedna z trzech przestrzeni Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej. Ceglane wnętrze, w którym kiedyś czekano na wyrok, służy wystawom, spotkaniom i wydarzeniom performatywnym. Pierwsze wystawy organizowało tu Muzeum Pomorza Środkowego, a od 1976 roku Biuro Wystaw Artystycznych, z którego wyrosła dzisiejsza galeria. Autorem tej powojennej adaptacji był Jędrzej Alkiewicz. Wejść może każdy, kto kupi bilet za kilka złotych, a w czwartki nawet bez niego.

Godziny, bilety i jesienna wyprawa z Sarbinowa

Galeria w baszcie (al. F. Nullo 8) jest czynna we wtorki od 11:00 do 19:00, od środy do niedzieli od 10:00 do 18:00. W poniedziałki jest zamknięta. Bilet normalny kosztuje 5 zł, ulgowy 2 zł, a karnet na trzy galerie BGSW 10 zł. W czwartki wstęp na wystawy jest wolny. Aktualną wystawę sprawdź przed wyjazdem na bgsw.pl. Plan zwiedzania najlepiej zacząć od baszty, bo mural Triny przy ulicy Mostnika jest niedaleko, a dalej prowadzi spacer wzdłuż rzeki.

Słupsk leży na wschód od Koszalina, więc z Sarbinowa to wygodna wyprawa na jeden jesienny dzień: baszta, spacer nad Słupią, mural Triny i powrót przed zmrokiem. Po takim dniu dobrze wrócić do ogrzewanego domku 42 m² z dwiema sypialniami i aneksem, a czworonóg dowolnej wielkości zostaje z wami w cenie 120 zł za cały pobyt.

Jeśli traficie do Ustki, BGSW ma też galerię w dawnym spichlerzu portowym przy ul. Gen. Zaruskiego 1a. Karnet za 10 zł obejmuje wszystkie trzy miejsca, a na wydarzenia organizowane przez galerię wstęp jest wolny.

Planujesz jesienne wyprawy po Pomorzu? Zobacz ofertę Bursztynowa jesień we Wczasowej 8.

Źródła: Wikipedia: Baszta Czarownic, Wikipedia: Trina Papisten, Wikipedia (EN): Trina Papisten, BGSW: zaplanuj wizytę, BGSW: o galerii i miejscach

Zobacz też

Dwie parujące filiżanki kawy na barierce promenady nad zimowym morzem Komedię z Różczką i Rosati kręcono w Kołobrzegu: „Podatek od miłości” Czysty klaps filmowy oparty o drewniany pal na pustym molo, w tle latarnia morska Netflix i Canal+ kręciły w Ustce: 3 tytuły na jesienny wieczór Pusta scena amfiteatru nad morzem o zmierzchu, retro mikrofon w ciepłym reflektorze Rodowicz, Jantar i Sośnicka śpiewały w Kołobrzegu. Festiwal, który znał cały PRL