Czerwiec nad Bałtykiem przegrywa z Warszawą 10 razy na 10, wrzesień już nie
Paweł · 15.09.2026 · Aktualności

W czerwcu stacja synoptyczna IMGW Kołobrzeg-Dźwirzyno notowała średnio 16,5 stopnia, a stacja w Warszawie 19,3. Tak było w każdym z dziesięciu lat 2014-2023, bez jednego wyjątku. We wrześniu ta przewaga stolicy znika: 15,08 stopnia nad morzem i 15,11 w Warszawie, czyli praktycznie tyle samo. Różnicę robi woda, która nagrzewa się i stygnie znacznie wolniej niż ląd.
Czerwiec: dziesięć lat i ani jednego wyjątku
Policzyłem to z publicznego archiwum IMGW, z miesięcznych danych stacji synoptycznych. Chodzi o jedno pole: średnią miesięczną temperaturę powietrza. Wziąłem dwa punkty odniesienia, Kołobrzeg-Dźwirzyno na naszym odcinku wybrzeża oraz stację w Warszawie, i dziesięć kompletnych lat 2014-2023. Nadmorska stacja do kwietnia 2018 roku nosiła nazwę Kołobrzeg, potem pomiar przeniesiono do Dźwirzyna, ale numer i odcinek wybrzeża zostały te same.
W czerwcu wybrzeże przegrało dziesięć razy na dziesięć. Średnia dekady to 16,5 stopnia nad morzem wobec 19,3 stopnia w stolicy, czyli 2,8 stopnia różnicy. Najciaśniej wypadł rok 2014, gdy było to 15,6 do 16,4. Najszerzej rok 2019, w którym Warszawa zanotowała 22,9 stopnia, a wybrzeże 18,9.
To nie jest efekt jednego chłodnego lata ani jednego upalnego czerwca w centrum kraju. W całej dekadzie nie zdarzył się miesiąc, w którym nasza nadmorska stacja byłaby cieplejsza od stołecznej. Dziesięć podejść, dziesięć takich samych wyników.
We wrześniu różnica znika
Ten sam rachunek dla września daje zupełnie inny obraz. Średnia z dziewięciu lat to 15,08 stopnia nad morzem i 15,11 stopnia w Warszawie. Trzy setne stopnia to różnica, której nie poczuje nikt ani na plaży, ani w mieście.
W czterech z tych dziewięciu lat nad morzem było wręcz cieplej niż w stolicy. Największa przewaga wypadła we wrześniu 2021 roku: 15,2 do 13,9, czyli 1,3 stopnia na korzyść wybrzeża. Skromniej, ale w tę samą stronę, wyszły lata 2017, 2019 i 2022. W pozostałych pięciu wygrywała Warszawa, za każdym razem różnicą poniżej jednego stopnia.
Dlaczego dziewięć lat, a nie dziesięć? Dla września 2016 IMGW nie podaje wartości dla tej stacji, więc ten rok wypadł z porównania. Czerwiec 2016 w archiwum jest, dlatego pierwsze zestawienie obejmuje pełną dziesiątkę.
Morze spóźnia się z ciepłem
Mechanizm nie jest skomplikowany. Wodę trzeba ogrzewać znacznie dłużej niż piasek, beton i pola, a potem równie długo oddaje ona zgromadzone ciepło. Ląd reaguje na słońce niemal natychmiast, morze rozkłada tę samą reakcję na tygodnie. Wiosną i wczesnym latem wybrzeże na tym traci, jesienią odrabia z nawiązką.
Najlepiej widać to w tempie schładzania. Od czerwca do września średnia temperatura na naszej stacji spadła o 1,4 stopnia. W Warszawie o 4,1 stopnia, czyli prawie trzy razy więcej. Koszalin, który leży już nie przy samym brzegu, wypadł pośrodku z wynikiem 2,0 stopnia: mniej więcej połowa tego, co Warszawa, ale wyraźnie więcej niż nasza nadmorska stacja. Im dalej od wody, tym szybciej powietrze zapomina o lecie.
Ten sam poślizg przesuwa szczyt lata. W dziewięciu latach z kompletem miesięcy najcieplejszym miesiącem roku nad morzem był sierpień w sześciu przypadkach, a lipiec w trzech. Kalendarz mówi, że lato kończy się w sierpniu. Termometr nad Bałtykiem tego nie potwierdza.
Wrzesień wygrywa też z majem
Majówka ma nad morzem znacznie lepszą prasę niż wrzesień, a liczby mówią coś innego. Średnia majowa z tych samych lat to 11,8 stopnia, wrześniowa 15,1 stopnia. Ponad trzy stopnie w plecy dla maja.
I znów bez wyjątków. W każdym z dziewięciu porównywalnych lat wrzesień na naszej stacji był cieplejszy od maja. Nie w połowie przypadków, nie w większości, tylko za każdym razem. To ta sama bezwładność, tyle że widziana z drugiej strony: w maju morze dopiero zaczyna się rozgrzewać i chłodzi powietrze nad plażą, we wrześniu jest już naładowane latem.
Dla planowania wyjazdu to konkret, a nie ciekawostka. Kto bierze długi weekend majowy z myślą o cieple nad Bałtykiem, statystycznie trafia gorzej niż ten, kto rezerwuje tydzień we wrześniu.
Co z tego ma wrześniowy gość
Skoro nad morzem między czerwcem a wrześniem ubywa tylko 1,4 stopnia, wrześniowy dzień na plaży niewiele różni się od czerwcowego. Zmienia się za to wszystko dookoła. U nas we wrześniu plaża robi się pusta, spacer brzegiem przestaje być slalomem między parawanami, a poranek na tarasie wygląda inaczej niż w szczycie wakacji.
Morze to osobna sprawa i nie rozstrzygnie jej żadna tabela temperatury powietrza. Kto chce mieć kąpiel niezależną od pogody, ma u nas basen podgrzewany do 30°C, czynny przez cały rok, więc plan dnia z dziećmi nie wisi na jednym prognozowanym stopniu. Po powrocie z plaży nikt nie pyta, ile pokazał termometr przy wejściu do wody.
Reszta wrześniowego dnia wygląda jak w pełni sezonu: śniadanie, plaża pięćdziesiąt metrów od budynku, popołudnie bez rozpisanego planu. Tylko ciszej. Jeśli ktoś przez dziesięć lat wybierał czerwiec, warto raz sprawdzić drugą stronę tej samej krzywej.
Jeśli wrzesień nad morzem brzmi jak twój termin, zobacz apartamenty z całorocznym basenem.
Źródła: IMGW-PIB, dane publiczne: miesięczne dane ze stacji synoptycznych, IMGW-PIB: opis pól miesięcznych danych synoptycznych (s_m_t_format.txt)


