W Bałtyku żyje 500 morświnów: jak wypatrzyć z plaży krewniaka delfina, który mieszka tu na stałe
Paweł · 7.09.2026 · Aktualności

W całym Bałtyku żyje około 500 morświnów, a najdokładniejsze jak dotąd policzenie, projekt SAMBAH, dało w grudniu 2014 roku wynik 447 osobników przy przedziale ufności od 90 do 997. To jedyny waleń zamieszkujący nasze morze na stałe i jedno z najtrudniejszych do zobaczenia zwierząt polskiego wybrzeża. Poniżej: jak wygląda, kiedy bywa u naszych brzegów, po czym odróżnisz go od foki i komu zgłosić obserwację.
Jedyny waleń, który żyje w Bałtyku na stałe
Morświn (Phocoena phocoena) to najbliższy krewny delfina, jakiego mamy w naszym morzu, i jedyny gatunek walenia stale zasiedlający Bałtyk. Według WWF Polska dotarł tu około 8000 lat temu i od tamtej pory tworzy odrębną, bałtycką populację.
Dorosły osobnik mierzy około 180 cm i waży do 70 kg. Grzbiet ma ciemnoszary albo czarny, jaśniejący ku bokom i brzuchowi. Pysk jest tępy, bez wyodrębnionego dzioba, a płetwa grzbietowa niska, w kształcie trójkąta równobocznego.
W przestrzeni orientuje się echolokacją, podobnie jak nietoperze: wysyła dźwięki o wysokiej częstotliwości i nasłuchuje echa. Tym samym zmysłem znajduje ryby i porozumiewa się z innymi morświnami. W Bałtyku pływa najczęściej samotnie albo w grupkach po dwa, trzy osobniki.
Ile ich zostało: 447 według projektu SAMBAH
Najtwardszą liczbę dał projekt SAMBAH, czyli Statyczny akustyczny Monitoring Bałtyckich Morświnów. Na 304 stacjach rozmieszczonych w strefach ekonomicznych wszystkich nadbałtyckich państw Unii Europejskiej, na głębokościach od 5 do 80 metrów, przez dwa lata nasłuchiwały detektory C-POD.
Wynik ogłoszono w grudniu 2014 roku na konferencji podsumowującej w szwedzkim Kolmården: 447 osobników, przy 95-procentowym przedziale ufności od 90 do 997. Późniejsze, dokładniejsze wyliczenia przesunęły szacunek w okolice 500 zwierząt. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody nadała bałtyckiej populacji w 2008 roku kategorię krytycznie zagrożonej i ta kategoria wciąż obowiązuje.
Populacja nie odbudowuje się głównie dlatego, że morświny wpadają w stawne sieci skrzelowe, których cienkiej nylonowej przędzy echolokacja nie odróżnia od wody. Drugim ciężarem jest podwodny hałas: żegluga, inwestycje hydrotechniczne, łodzie motorowodne. Nowe liczenie już trwa. Polską część projektu SAMBAH II prowadzi Morski Instytut Rybacki w Gdyni i zapowiada całoroczne dane z minimum 42 stacji C-POD oraz 15 stacji F-POD.
Kiedy i gdzie widuje się je u polskich brzegów
W Polsce morświny odnotowywane są najczęściej w rejonie Zatoki Gdańskiej i Puckiej oraz Zatoki Pomorskiej. Sarbinowo leży na otwartym wybrzeżu pomiędzy tymi rejonami, więc statystycznie mamy pod nosem gorsze miejsce niż Hel czy Puck. Dobrze to wiedzieć, zanim ktoś obieca sobie spotkanie.
Sezon też nie sprzyja. Dane z SAMBAH wskazały, że latem, od czerwca do sierpnia, zwierzęta zbierają się na południowy wschód od szwedzkiej Olandii, prawdopodobnie w celach rozrodczych. Od stycznia do maja rozpraszają się po morzu i wtedy detektory u polskich wybrzeży notują ich najwięcej. Szczyt szans przypada więc na zimę i przedwiośnie, nie na wrzesień.
Wrzesień ma za to przewagę, której nie da lipiec: spokój. WWF zwraca uwagę, że morświna da się dostrzec przy bezwietrznej pogodzie, kiedy wynurza się po powietrze. Gładka tafla i plaża bez tłumu to dokładnie te warunki, w których w ogóle opłaca się patrzeć na wodę dłużej niż minutę.
Płetwa czy głowa: po czym odróżnisz morświna od foki
Foka i morświn to dwie różne historie i widać to od pierwszej sekundy. Wszystkie gatunki fok muszą co jakiś czas wyjść z wody na brzeg, więc fokę najczęściej widuje się leżącą na piasku. Morświna zobaczysz wyłącznie w ruchu i tylko przez moment.
Nad powierzchnię wystaje mu górna część głowy z otworem nosowym oraz niewielka, trójkątna, czarna płetwa grzbietowa. Wynurzenie na wydech trwa zwykle od jednej do dwóch sekund, po czym zwierzę schodzi pod wodę na osiem do dwunastu minut. Morświn nie podpływa do łodzi ani statków i rzadko wyskakuje ponad taflę, więc nie licz na widok znany z filmów o delfinach. Jeśli płetwa jest długa i sierpowato zakończona, patrzysz na delfina, nie na morświna.
Z hotelu Wczasowa 8 do wody jest 50 m, więc decyzja o wyjściu zapada przez okno: widać, czy morze jest gładkie, i widać, czy plaża jest pusta. To dystans do pokonania z kawą w ręku, jeszcze przed śniadaniem.
Komu zgłosić obserwację
Dane o obserwacjach ssaków morskich zbiera Stacja Morska im. Profesora Krzysztofa Skóry Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu. Telefon całodobowy to 601 88 99 40, adres mailowy [email protected]. Drugi kanał to Błękitny Patrol WWF pod numerem 795 536 009, czyli sieć około 200 wolontariuszy działająca na całym polskim wybrzeżu od 2010 roku.
Specjaliści ze Stacji podpowiedzą, co robić, i zbiorą dane o zwierzęciu, żeby ocenić sytuację. Nawet niepewna obserwacja coś wnosi, bo doniesień o żywych morświnach jest w Polsce niezmiernie mało.
Wszystkie foki i morświny obejmuje w Polsce ustawa o ochronie przyrody z 2004 roku. Zakazuje ona łapania i niepokojenia tych zwierząt, w tym fotografowania oraz filmowania z bliska. Obserwacja z dystansu jest więc nie tylko rozsądniejsza, ale też jedyną legalną formą kontaktu.
Wrzesień nad Bałtykiem daje gładszą wodę i plażę bez tłumu, czyli dokładnie te warunki, w których warto patrzeć na morze dłużej: Zobacz wrześniowe pobyty w Sarbinowie.
Źródła: Stacja Morska UG w Helu, O morświnie, Uniwersytet Gdański, wyniki projektu SAMBAH, WWF Polska, Morświn, WWF Polska, Międzynarodowy Dzień Bałtyckiego Morświna, Fokarium UG, Kiedy spotkasz fokę, WWF Polska, Błękitny Patrol, Morski Instytut Rybacki – PIB, SAMBAH II/24


